Chrzest niemowląt…

Znalezione obrazy dla zapytania dlaczego katolicy chrzczą dzieciPrawdą jest, że w Piśmie Świętym nie znajdziemy zdania: „Należy chrzcić niemowlęta” (nie ma też zresztą zakazu czynienia tego). Widzimy jednak już w postawie samego Jezusa wielką otwartość wobec dzieci, gdy je błogosławił, gdy napominał apostołów, by nie przeszkadzali dzieciom przychodzić do Niego.

Praktyka chrztu dzieci w Kościele sięga czasów apostolskich. Nowy Testament podaje, że przyjmujący wiarę w Chrystusa przyjmowali chrzest z całym swoim domem (1 Kor 1,16; Dz 16,33; 18,8). Jeśli były tam dzieci, to z nimi także. Przekonywującym argumentem może być także żywa tradycja w Kościele, która nie widziała w chrzcie niemowląt czegoś niestosownego, przeciwnie – był on uważany za wielkie dobrodziejstwo dla dziecka. W połowie III wieku zalecano nawet, by nie czekać z chrztem dziecka, jak zdarzało się to czasami, aż do ósmego dnia. Przyjmując chrzest, stając się członkiem Kościoła, człowiek otrzymuje te wszystkie dary łaski, które Bóg zawarł w swoim Kościele i których ciągle udziela. Przynależność do Kościoła to nie coś upokarzającego, ale bycie przy samym źródle łask udzielanych przez Boga, ustawiczna Jego pomoc. W Kościele mamy Boga jakby na wyciągnięcie dłoni. Mamy tutaj, jak nigdzie indziej, taki łatwy dostęp do ustanowionych przez Boga i pozostawionych nam środków pomagających w dobrym życiu. Jeśli mamy ich tak wiele i tak blisko właśnie w Kościele, to czemu opóźniać czas, kiedy można będzie z nich w sposób pełny korzystać. Czy człowiek musi aż tyle życia zmarnować, żyjąc bez Kościoła i obecnego w Nim Boga, żeby dopiero, czasami w późnym wieku, odkryć, jak wiele się po drodze straciło?

Przyjęcie chrztu w wieku niemowlęcym oraz wychowywanie się w duchu religijnym nie zwalniają człowieka od osobistego podjęcia decyzji wiary. Człowiek dorastając musi sam przed sobą i przed Bogiem powiedzieć, potwierdzić, że przyjmuje za swoje to, co mu przekazano w dziedzinie wiary. Otrzymując jako dziecko chrzest i wychowanie chrześcijańskie, człowiek ma wszystkie potrzebne dane, sprzyjające okoliczności, aby w sposób już dojrzały i osobisty podjąć decyzję wiary.

Po raz pierwszy zakwestionowano chrzest niemowląt dopiero w XVI wieku. Wprawdzie sam Luter i Kalwin zdecydowanie bronili prawa niemowląt do chrztu, ale właśnie oni stworzyli teoretyczne podstawy, umożliwiające przeciwstawienie się całej dotychczasowej chrześcijańskiej tradycji w tym względzie.

Już w XVI wieku pojawili się tzw. anabaptyści, którzy twierdzili, że wierność Pismu Świętemu nakazuje im odrzucenie chrztu niemowląt. Argumenty ich sprowadzały się w gruncie rzeczy do dwóch. Po pierwsze, ich zdaniem Pismo Święte nic nie mówi o chrzcie niemowląt. Po wtóre, z Pisma Świętego wynika — ich zdaniem — że chrzest powinien być poprzedzony wiarą. Powoływali się zwłaszcza na słowa Pana Jezusa: „Kto uwierzy i ochrzci się, będzie zbawiony” (Mk 16,16). Wskazywali ponadto na Dzieje Apostolskie, z których wynika, że ci, którzy przyjmowali chrzest, najpierw uwierzyli: „Nawróćcie się — powiedział do nich Piotr – i niech każdy z was ochrzci się w imię Jezusa Chrystusa na odpuszczenie grzechów waszych” (2,38); a na innym miejscu: „Wielu też słuchających Koryntian uwierzyło i przyjmowało wiarę i chrzest” (Dz 18,8).

A jakie są konsekwencje, wynikające z odrzucenia chrztu małych dzieci?. Nie wolno nam przecież stracić z oczu tego faktu, że olbrzymia większość współczesnych chrześcijan została ochrzczona w dzieciństwie. Jak wiadomo, nie tylko Kościół katolicki chrzci niemowlęta, ale również Kościół prawosławny i wszystkie inne Kościoły wschodnie, ponadto większość Kościołów protestanckich. W tej sytuacji przeciwnicy chrztu niemowląt powinni sobie postawić pytanie: „Czy te setki milionów ludzi, którzy zostali ochrzczeni we wczesnym dzieciństwie, w ogóle są chrześcijanami, czy może są oni zaledwie sympatykami chrześcijaństwa?”

Zastanawianie się nad tym pytaniem przekształciło szesnastowieczny anabaptyzm w istną wieżę Babel. Jedni z nich odpowiadali: tak jest, wszyscy ochrzczeni w dzieciństwie są prawdziwie chrześcijanami. Ale od razu pojawiły się wśród nich różnice zdań: jedni dochodzili do wniosku, że chrzest udzielany w dzieciństwie jest jednak ważny, tyle że — ich zdaniem — nie powinno się go udzielać. Ci polemizowali między sobą, czy wobec tego wolno im przyjmować chrzest w wieku dorosłym, skoro byli już ochrzczeni w niemowlęctwie. Inni znów dochodzili do bagatelizowania znaczenia chrztu, a szczytowym przejawem tej postawy były poglądy głośnego w Polsce Socyna, który, wychodząc z anabaptyzmu, doszedł do wniosku, że w gruncie rzeczy jest czymś mało ważnym nie tylko to, w jakim momencie życia człowiek przyjmuje chrzest, ale nawet to, czy człowiek w ogóle go przyjmuje. Byli również tacy anabaptyści, którzy nie wahali się twierdzić, że chrzest udzielany w dzieciństwie jest wręcz nieważny; i po sekciarsku uważali, że tylko oni — niewielka garstka wśród milionów ludzi wierzących w Chrystusa — są naprawdę „chrystianami”. [Jacek Salij OP]

więcej pod linkiem;
http://mateusz.pl/ksiazki/js-pww/js-pww_39.htm

Kiedy byłam niemowlęciem, miłość Boża ogarnęła mnie sakramentem chrztu jako człowieka, który nie nauczył się jeszcze używania rozumu. Do ludzi dorosłych miłość Boża przychodzi jako do tych, którzy potrafią słuchać słowa Bożego „sercem szlachetnym i dobrym, zatrzymują je i wydają owoc przez swą wytrwałość” (Łk 8,15). Jeżeli zaś w swojej świętej opatrzności Bóg dopuści na mnie starczą demencję, nie utracę przez to zdolności do przyjmowania sakramentów, bo przecież wskutek utraty możliwości używania rozumu nie utracę swojego człowieczeństwa.  Miłość Boża szuka człowieka stosownie do jego aktualnej sytuacji.  Małe dzieci wolno chrzcić tylko wówczas, kiedy żyją one wśród ludzi wierzących i jest nadzieja, że będą wychowywane w atmosferze tej wiary, w której chrzest jest udzielany. Byłam ochrzczoną w wieku niemowlęcym, za co będę wdzięczną swoim Rodzicom aż do śmierci. Swoich synów powierzyłam Bogu również w wieku niemowlęcym. Nie dla tradycji Kościoła, nie pod naciskiem środowiska, lecz z wiary, przekonania i potrzeby. Wiem, że również Ewangelicy chrzczą dzieci w wieku niemowlęcym, gdyż dotyczyło to mojej siostrzenicy.

Skąd u protestantów wziął się chrzest niemowląt?” napisany przez pastora Roberta Miksę.

Wiara chrześcijańska i przynależność do Chrystusa jest dla wierzącego wielkim dobrem, większym niż inne dobra; jak zdrowie, wykształcenie…

Jeżeli więc rodzice dla dobra dziecka decydują o jego zdrowiu i wykształceniu, czemu nie mieliby mieć tego prawa, co do wiary dziecka z jej konsekwencjami?

Są dzieci, które mogą mieć pretensje do matki: po coś mnie urodziła. Mogą mieć podobne pretensje i o to: po coś mnie ochrzciła. Trudno. Człowieka nie da się zostawić w pustce: nie żywić, nie kształcić, nie wychowywać, nie zakazywać mu narkotyków itd. Tu nie czeka się, aż dorośnie i łaskawie sobie wybierze zasady życia: zabijać, czy nie, kraść, czy nie itd. Każdy postępuje więc wedle swego uznania i swego rozumu.

Podobnie jest z wiarą i chrztem, choć może zaistnieć ryzyko, że dorastające dziecko nie potwierdzi decyzji rodziców i wyrzeknie się chrztu i wiary -apostazja.

P.S. „Ważnym owocem sakramentu chrztu świętego, jest to, że czyni on nas członkami Ciała Chrystusa i Ludu Bożego”.
„…Istnieje nierozerwalny związek między wymiarem mistycznym a wymiarem misyjnym powołania chrześcijańskiego, obydwoma zakorzenionymi we chrzcie. Nikt nie zbawia się sam”.
„Jesteśmy wspólnotą wierzących i we wspólnocie doświadczamy piękna dzielenia się doświadczeniem miłości”
– słowa Papieża Franciszka.

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii refleksje. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

69 odpowiedzi na „Chrzest niemowląt…

  1. ~Asmodeusz pisze:

    Aha, rozumiem. Chcesz mi powiedzieć, że dobry katolik, to katolik niedoinformowany i niedouczony. W końcu wystarczy godzinna kolacja (wieczerza) w towarzystwie misjonarza i po bólu. Chwała Panu!
    Sorry, ale tego nie sposób inaczej skomentować.

  2. ~Aisab pisze:

    Aha- czy podpowiadasz mi, jaki ma być temat następnej notki- dobry katoli; dobry protestant, dobry ateista; dobry islamista…???
    Sorry, ale tak to zrozumiałam.

  3. ~Asmodeusz pisze:

    Wolno Ci pisać o wszystkim, co Ci przyjdzie do głowy.
    Ja jednak odniosłem się do słów Mirka, który chce mi udowodnić, że dobrym katolikiem można się stać po godzinnej rozmowie z misjonarzem. Chyba, że miał na myśli wieczerzę mocno zakrapianą :D

  4. ~Aisab pisze:

    Asmodeuszu- podszedłeś do tego z poczuciem humoru [tak to odebrałam po wspomnianej "wieczerzy"] i w takim samym nastroju zareagowałam -wesoło [wesołe ludki z nas? :) ]
    A na poważnie; co Bogu po doinformowany i douczonym, wszechstronnie utalentowanym i wykształconym ale niewierzącym w Niego i Jego łaskę?
    „W tej właśnie chwili Jezus rozradował się w Duchu Świętym i rzekł: «Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom. Tak, Ojcze, gdyż takie było Twoje upodobanie.”
    Duch Św. działa [wieje] kędy chce.
    Może [może?] więc zdarzyć się, że „tępy”, niedoinformowany i niedouczony będzie lepszym katolikiem niż ten, co to pozjadał wszystkie rozumy. Bóg patrzy na serce [Ty uważasz że na mózg], a nie na rozum. Bóg to miłość, więc tego Bóg oczekuje od katolika, a nie wiedzy i mądrości. Ta jest dana mu [albo i nie ] od Boga.
    Do zbawienia potrzeba miłości i…pokory, a nie doskonałości. Możemy być święci, świętością Zbawiciela.
    Przypomnę nawrócenie św. Pawła. Czyż nie było „piorunujące” ???

  5. ~Asmodeusz pisze:

    Ile już razy Ci pisałem Basiu, nie mnie oceniać tych, co wierzą, ani tym bardziej śmieć się z wierzących, nawet jeśli są osobami bez wykształcenia. Określenie „ciemny lud”, nie jest mojego autorstwa, ba!, jeśli ktoś kiedyś obraził wierzących, to bez wątpienia był nim katolik, Jacek Kurski! Mnie to określenie jeszcze bardziej oburza niż tych, których dotyka.

    Ale nie róbmy sobie „jajeczek”, że jakiś buszmen, tylko za sprawą chrztu z rąk misjonarza ,będzie prawdziwym katolikiem. Oczywiście, że mnie takie podejście śmieszy, ale aby nikogo nie obrazić, obracam to w żart.

  6. ~mirek pisze:

    Asmodeusz chyba już znudziło Ci się czytanie moich wpisów co się nie dziwię… jak zwykle robisz sobie jaja nie kosmiczne tylko katolickie.Dałem Ci przykłady,a Ty dalej idziesz w zaparte. Wystarczy przeczytać cały drugi rozdział Dziejów Apostolski z przemową krótką jak na naukę Piotra.Wers 41 kończy się słowami- Ci więc, którzy przyjęli jego naukę, zostali ochrzczeni. I przyłączyło się owego dnia około trzech tysięcy dusz.To co powiedział Piotr to tych ludzi to była namiastka nauki do zachęty po dalsze nauki. Czy te 3 tys dusz pojęli cały sens zbawienia? Czy byli we wszystko poinformowani i douczeni? Oczywiście,że nie.Przecież nie możliwością było mówić o całej Ewangelii. Następne czytając są słowa-,że trwali oni w nauce i we wspólnocie,łamaniu chleba.Apostołowie dopiero zabierali się do SPISANIA nauk. W następnych dniach apostołowie wchodzili do synagog po to aby nauczać i uzupełniać nauki. W tym czasie Szaweł prześladował chrześcijan nikt jeszcze nie znał jego nauk ani on sam ich nie znał.Następnie,który wyjaśnia Twój zarzut czytaj fragment z Dziejów Apost-8,25- Właśnie wtedy przybył do Jerozolimy oddać pokłon Bogu Etiop, dworski urzędnik królowej etiopskiej, Kandaki, zarządzający całym jej skarbcem, i wracał, czytając w swoim wozie proroka Izajasza. «Podejdź i przyłącz się do tego wozu!» – powiedział Duch do Filipa. Gdy Filip podbiegł, usłyszał, że tamten czyta proroka Izajasza: «Czy rozumiesz, co czytasz?» – zapytał. A tamten odpowiedział: «Jakżeż mogę [rozumieć], jeśli mi nikt nie wyjaśni?» I zaprosił Filipa, aby wsiadł i spoczął przy nim. A czytał ten urywek Pisma:
    Prowadzą Go jak owcę na rzeź, i jak baranek, który milczy, gdy go strzygą,
    tak On nie otwiera ust swoich. W Jego uniżeniu odmówiono Mu słuszności.
    Któż zdoła opisać ród Jego? Bo Jego życie zabiorą z ziemi . «Proszę cię, o kim to Prorok mówi, o sobie czy o kimś innym?» – zapytał Filipa dworzanin. A Filip wychodząc z tego [tekstu] Pisma opowiedział mu Dobrą Nowinę o Jezusie. W czasie podróży przybyli nad jakąś wodę: «Oto woda – powiedział dworzanin – cóż przeszkadza, abym został ochrzczony?» I kazał zatrzymać wóz, i obaj, Filip i dworzanin, zeszli do wody. I ochrzcił go”. Czy ten etiopski dworzanin w tym fragmencie Pisma wszystko zrozumiał? Podobnie z setnikiem Jak i z nawróconym Pawłem- „Wtedy Ananiasz poszedł. Wszedł do domu, położył na nim ręce i powiedział: «Szawle, bracie, Pan Jezus, który ukazał ci się na drodze, którą szedłeś, przysłał mnie, abyś przejrzał i został napełniony Duchem Świętym». Natychmiast jakby łuski spadły z jego oczu i odzyskał wzrok, i został ochrzczony. A gdy go nakarmiono, odzyskał siły. Paweł nie był jednym z dwunastu.Więc musiał się dużo dowiedzieć od apostołów o Jezusie,a że był napełniony Duchem Św.to zrozumienie Ewangelii nie było dla niego trudne.Ale ochrzczony został nim cokolwiek się dowiedział.Zrozumiał to ,że prześladował zapowiedzianego Mesjasza w osobach chrześcijan.Dlatego misjonarz gdy trafi na misje po krótkich naukach może ochrzcić przyszłego chrześcijanina,a potem wchodzić w dokładniejsze nauki i sakramenty.Nie ma tu nic sprzecznego,niestosownego i niezrozumianego

  7. ~Asmodeusz pisze:

    Do Mirka:
    Może tak. Piszesz:
    „Apostołowie nie kładli jakiegoś szczególnego nacisku, że Misjonarz ma obowiązek niewiernych do wiary przekonać w jakimś długim czasie” – za apostołów jeszcze pojęcia misjonarza nie było, ale nie wnikam.
    I pomijasz celowo pewne fragmenty. O strażniku więziennym pisze: „Opowiedzieli więc naukę Pana jemu i wszystkim jego domownikom” [Dz 16, 32] Nie pisze jak długo ta nauka trwała. Można wysnuć wniosek, że od północy do świtu, a po skończeniu nauki, w tej samej godzinie (świtu) przyjął chrzest. Tylko w czym problem skoro był Żydem i znał już nauki o Bogu? Jemu mogła wystarczyć nawet godzina, aby uznał Jezusa. Poganinowi nie wystarczy!
    Etiopczyk czytał całą drogę, z Etiopii do Jerozolimy i z powrotem, proroctwa Izajasza, wreszcie trafił na Filipa, który mu je wyjaśniał, ale też nie pisze jak długo. Tłumaczył całą drogę i dopiero gdy natrafili nad rzekę, odbył się chrzest.

    Piszesz: „Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu! Kto uwierzy i przyjmie chrzest, będzie zbawiony; a kto nie uwierzy, będzie potępiony”, gdzie jak byk stoi: „kto uwierzy i przyjmę chrzest” a Ty stwierdzasz beztrosko, że wyciąganie kolejności „jest błędnym rozumowaniem” (sic!) Przeczytaj ten fragment jeszcze raz!. Ja to zostawię bez komentarza, bo znów poczułbyś się obrażany.

    Nawrócenie Szawła to zupełnie inna historia. Nie będę Ci niczego wyjaśniał, bo znów napiszesz, że się wymądrzam.

    Wyjaśnijmy po raz wtóry. Tak, ze mnie jest kpiarz, ale nie kpię z wiary, nawet nie z Ciebie, a tylko i wyłącznie z niewłaściwej interpretacji PŚ. Kto z nas dwóch idzie w zaparte, skoro w Tobie nie ma krzty samokrytycyzmu? Przytaczasz mi całe fragmenty Biblii, kiedy wystarczyłoby wskazać Księgę i wersy, bo ja mam cały czas dostęp do Biblii Tysiąclecia. Wyjaśniam: ja CAŁĄ Biblię przeczytałem dwa razy wraz z egzegezą alegoryczną, tłumaczenia rabinistyczne i teologiczne, tylko dlatego, że nie dowierzałem własnemu zrozumieniu. Gdybym nie wiedział, o co chodzi, nie zabierałbym głosu. I mam tę odwagę, że jeśli ktoś zna PŚ lepiej niż ja (a takich jest mnóstwo) i upiera się racjonalnie przy swojej wersji – ustąpię, szczególnie jeśli jest osobą wierzącą. Ale z przykrością stwierdzam, że Ty, poza suchymi wersetami, niewielkie masz pojęcie, o co w tych Księgach chodzi. Bierzesz tekst dosłownie zapominając, że cała Biblia to alegorie, metafory i fakty, które trzeba z sensem połączyć, nie jak Tobie pasuje, ale jak na to wskazują tłumacze bibliści i teologowie. Zrozum, obie przypowieści, i o strażniku więziennym, i o Etiopczyku, są opowieściami o nawróceniu i tylko tak je należy rozumieć, ale ich treść nie jest faktograficzną relacją. Te nawrócenia mogły się wydarzyć, ja temu nie zaprzeczę, ale jeśli ktoś twierdzi, że to się odbyło dokładnie tak jak jest opisane – jest w błędzie – wiesz dlaczego? Bo reportera przy tym nie było! To jest tylko ustny, bardzo uproszczony opis.

  8. ~Asmodeusz pisze:

    Sorry, miało być pod komentarzem Mirka – nie trafiłem ;)

  9. ~Asmodeusz pisze:

    Moja odpowiedź jest powyżej Twojego komentarza.

  10. ~nasumi pisze:

    oj! twym? skreślam …sory. wszystko zwane rytualne ma związek z jakimś wyznaniem, sektą, organizacją itp :) …proponuje zmienić bibliotekę albo powiększyć o cenzurowane :)

  11. ~Olimpia pisze:

    A od kiedy to chrzest zbawia??? Bez chrztu jesteśmy potępieni??? Przecież jeśli nie wierzysz, to nie wierzysz. A z Twojej wypowiedzi wynika, że jeśli nawet nie wierzysz, to dzięki chrztowi zbawiona jesteś… Przecież to nonsens… Jak można wypisywać takie brednie… Obudź się Aisab…

  12. ~Olimpia pisze:

    @Mirku, cytujesz Nowy Testament: «Nawróćcie się – powiedział do nich Piotr – i niech każdy z was ochrzci się w imię Jezusa Chrystusa na odpuszczenie grzechów waszych, a weźmiecie w darze Ducha Świętego. Bo dla was jest obietnica i dla dzieci waszych, i dla wszystkich, którzy są daleko, a których powoła Pan Bóg nasz.”
    A ja zapytam tylko, czym jest nawrócenie??? W jaki to sposób niemowleta miałyby się nawracać???
    Powielacie brednie, nie zadając sobie trudu aby chociaż odrobinę samodzielnie pomyśleć…
    Zbawienie mamy tylko przez wiarę w dzieło Jezusa na krzyżu. Adam i jego potomstwo zostało oddzielone od Ojca, ale Jezus tę relację przywrócił. Świadomym przez wiarę, a nieświadomym przez łaskę i miłosierdzie swoje. Nie róbcie ludziom wody z mózgu, a z Boga psychopatycznego tyrana, który odtrąca niczego nieświadome niemowleta, tylko dlatego, że nie zostały ochrzczone, czy jak kto woli „popryskane wodą”
    Rytuały, rytuały, rytuały – to jest to wszystko, co napiętnował Jezus…
    Wstydźcie się Katolicy, gdyż sprzedajecie fałszywy obraz Boga!!!!

  13. ~Asmodeusz pisze:

    Tym razem będę się wymądrzał, a co mi tam ;)

    Stwierdzasz:
    „Grzech Adama sprowadza na wszystkich ludzi wyrok potępiający. (…) Wszyscy zgrzeszyli i pozbawieni są chwały Bożej. (…) DOWODEM !!! na to, że dzieci przychodzą na świat obciążone skutkami grzechu, jest to, że PODLEGAJĄ ŚMIERCI. (…) nazwane to tradycyjnie- grzech pierworodny”. Przyznam, że mocne, ale zasieję w Tobie niepokój. Bo tenże św. Paweł w liście do Efezjan pisze: „W Nim bowiem wybrał nas przed założeniem świata [chodzi o śmierć – dopisek mój], abyśmy byli święci i nieskalani przed Jego obliczem. Z miłości. W Nim mamy odkupienie przez Jego krew, odpuszczenie występków, według bogactwa Jego łaski” (łaska wcale nie oznacza chrztu). Innymi słowy, „Odkupienie jest nie tylko wybawieniem z grzechu, ale także i przede wszystkim realizacją Bożych zamierzeń, które wszystkich ludzi powołują do tego, by w Chrystusie stali się umiłowanymi dziećmi Boga”. Rodzi się pytanie proste pytanie, za co Jezus umarł na krzyżu? Czyż Odkupienie nie dotyczy wszystkich grzechów, nawet pierworodnego? Jezus stawia tylko jeden warunek: trzeba w Niego uwierzyć. W tym samym liście Pawła jest: „uwierzyliście i zostaliście naznaczeni pieczęcią Ducha Świętego, który był obiecany”. Czyli, aby otrzymać pieczęć Ducha Świętego potrzeba tylko uwierzyć. Po co więc chrzest?

    Jan Chrzciciel dokonał chrzczenia Jezusa w Jordanie. Chyba najlepiej opisuje to Mateusz [3, 13-17]. Po co Jezusowi chrzest? „oto otworzyły Mu się niebiosa i ujrzał Ducha Bożego zstępującego jak gołębicę i przychodzącego na Niego. A głos z nieba mówił: «Ten jest mój Syn umiłowany, w którym mam upodobanie»”. Tyle, że Jezus nie był obciążony grzechem pierworodnym. Bóg przygotowuje wiernych do Odkupienia. Nawiasem mówiąc nigdzie nie pisze, że Jan chrzcił niemowlęta. Ale, wierni ochrzczeni przez Jana, PRZED śmiercią Jezusa na krzyżu, nie byli uwolnieni z grzechu pierworodnego! Czyli sam chrzest nie jest wybawieniem z tego grzechu, wybawieniem jest śmierć Chrystusa na krzyżu. Chrzest w Jordanie był symbolicznym aktem przyjęcia w grono wiernych, w grono „umiłowanych synów Boga”. I tylko to.

    To Kościół nadał aktowi chrztu symbolikę odkupienia grzechu pierworodnego – Jezus nigdy tak chrztu nie traktował. On odkupił WSZYSTKIE grzechy na krzyżu. Zarzucisz mi kłamstwo? Jeśli tak, wskaż miejsce w Biblii, gdzie pisze, że wszystkie z wyjątkiem grzechu pierworodnego. Ale abyś nie myślał, że jestem oburzony przeinaczeniem Kościoła, mnie owo połączenie aktu chrztu z odpuszczeniem grzechu pierworodnego zupełnie nie przeszkadza.

    Twoja interpretacja nowego narodzenia z wody i Ducha Świętego, wody jako symbolu chrztu, jest błędna. Człowiek „rodzi się z wody”, co może równie dobrze oznaczać wody płodowe i tak to rozumie Nikodem. Wystarczy przeczytać cały rozdział ew. św. Jana, nie tylko wers piąty. Polecam szczególnie 16-18: „Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne. Albowiem Bóg nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił, ale po to, by świat został przez Niego zbawiony. Kto wierzy w Niego, nie podlega potępieniu; a kto nie wierzy, już został potępiony, bo nie uwierzył w imię Jednorodzonego Syna Bożego”. Gdzie tu mowa o chrzcie?

  14. ~Asmodeusz pisze:

    Napiszę Ci szczerze: byłabyś bardziej przekonywująca, gdybyś nie była tak agresywna. Bij się w pierś (byle nie cudzą ;) ), bo faktem jest, że Twoja interpretacja Biblii też bywa czasami zdumiewająca.
    Pozdrawiam :)

  15. Kurczę pieczone, widzę, że dyskusja przybierała różne odcienie, tony i formy. Sporo przegapiłem.

    Seriale mają to do siebie, że zwykle ich zwiastun zachwala je jako ósmy albo dziewiąty cud świata, jak zaczynamy oglądać czar jakby może prysnąć. Ale na tym właśnie zasadza się telewizja według mnie.

    Pozdrawiam!

  16. ~mirek pisze:

    Asmodeusie Dużym drukiem odpowiadam-
    „Apostołowie nie kładli jakiegoś szczególnego nacisku, że Misjonarz ma obowiązek niewiernych do wiary przekonać w jakimś długim czasie” – za apostołów jeszcze pojęcia misjonarza nie było, ale nie wnikam. W TYM MOMENCIE NIE ZROZUMIAŁEŚ MNIE –BO NIE TWIERDZĘ TU O BIEŻĄCYM MISJONARZU TYLKO WYBIEGŁEM W PRZYSZŁOŚĆ,ŻE NA POCZĄTEK GDZIEŚ NA MISJI MOŻNA PODOBNIE PRZYJĄĆ ZACHOWANIE APOSTOŁÓW NIM SIĘ WEJDZIE W SZCZEGÓŁY NAUK EWANGELII.PODSTAWOWA NAUKA i CHRZEST
    I pomijasz celowo pewne fragmenty. O strażniku więziennym pisze: „Opowiedzieli więc naukę Pana jemu i wszystkim jego domownikom” [Dz 16, 32] Nie pisze jak długo ta nauka trwała. Można wysnuć wniosek, że od północy do świtu, a po skończeniu nauki, w tej samej godzinie (świtu) przyjął chrzest. Tylko w czym problem skoro był Żydem i znał już nauki o Bogu? Jemu mogła wystarczyć nawet godzina, aby uznał Jezusa. Poganinowi nie wystarczy! PO PIERWSZE NICZEGO NIE POMIJAM,A PO DRUGIE FANTAZJUJESZ. O PÓŁNOCY SIĘ MODLILI,A POTEM NASTĄPIŁO ICH UWOLNIENIE.NIE WIEM CZY STRAŻNIK BYŁ ŻYDEM CZY RZYMIANINEM,CZY NA USŁUGACH RZYMSKICH NIE WAŻNE.WYDARZENIE TE BYŁO NIEBEZPIECZNE DLA WSZYSTKICH ZWŁASZCZA DLA STRAŻNIKA,ŻEBY SIĘ ZABIERAĆ ZA JAKIEŚ SZCZEGÓŁOWE NAUKI.JAK NASTĘPNIE BYŁ ŻYDEM TO ZNAŁ NAUKI, ALE O BOGU JAHWE.PAWEŁ TEŻ ZNAŁ NAUKI O BOGU JAHWE LECZ NIE O JEZUSIE SKORO PRZEŚLADOWAŁ CHRZEŚCIJAN .STRAŻNIK BYŁ ŚWIADKIEM CUDOWNEGO WYDARZENIA CO MU UŁATWIŁO W WIARĘ JAKĄ GŁOSIŁ PAWEŁ.ILE CZASU TA NAUKA TRWAŁA W NOCY TO MOŻNA GDYBAĆ.W KAŻDYM RAZIE W TYM KRÓTKIM MOMENCIE, MOŻNA NAUCZYĆ TYLKO PODSTAWOWE INFORMACJE O JEZUSIE.PODSTAWA TO UWIERZ,ŻE JEZUS JEST SYNEM BOŻYM UMARŁ,ZMARTWYCHWSTAŁ DLA NASZEGO ZBAWIENIA ITP.
    Etiopczyk czytał całą drogę, z Etiopii do Jerozolimy i z powrotem, proroctwa Izajasza, wreszcie trafił na Filipa, który mu je wyjaśniał, ale też nie pisze jak długo. Tłumaczył całą drogę i dopiero gdy natrafili nad rzekę, odbył się chrzest. CO Z TEGO,ŻE CZYTAŁ JAK NIC NIE ROZUMIAŁ.TO,ŻE CZYTAŁ W DRODZE DO JEROZOLIMY TO JUŻ TWOJE PRZYPUSZCZENIE.NASTĘPNIE CZYTAJĄC IZAJASZA BEZ NOWEGO TESTAMENTU CO MOŻE WYCZYTAĆ KONKRETNEGO O JEZUSIE CZY EWANGELII. I ZROZUMIEĆ.FILIP MU PRZYTOCZYŁ PODSTAWOWE INFORMACJE,A PO CHRZCIE PRZYJDĄ SZCZEGÓŁOWE NAUKI.
    Piszesz: „Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu! Kto uwierzy i przyjmie chrzest, będzie zbawiony; a kto nie uwierzy, będzie potępiony”, gdzie jak byk stoi: „kto uwierzy i przyjmę chrzest” a Ty stwierdzasz beztrosko, że wyciąganie kolejności „jest błędnym rozumowaniem” (sic!) Przeczytaj ten fragment jeszcze raz!. Ja to zostawię bez komentarza, bo znów poczułbyś się obrażany. NAPISAŁEM CI WYRAŹNIE PRZYKŁADY WYSUWANIA KOLEJNOŚCI,ŻE NIE JEST TO ZASADA ZWŁASZCZA ODNOŚNIE DO DZIECI. TE SŁOWA JEZUS KIERUJE DO APOSTOŁÓW W UZASADNIENIU,ŻE MOWA JEST TU W TYCH SŁOWACH O UWIERZENIU W ODPOWIEDZI NA ORĘDZIE APOSTOŁÓW.WYCIĄGANIE JAKIEJŚ KOLEJNOŚCI JEST BŁĘDNYM ROZUMOWANIEM.PRZYKŁADOWO MODLITWA-…NIECH PRZYJDZIE KRÓLESTWO TWOJE; NIECH TWOJA WOLA SPEŁNIA SIĘ NA ZIEMI, TAK JAK I W NIEBIE. CHLEBA NASZEGO POWSZEDNIEGO DAJ NAM DZISIAJ… CO BY ZNACZYŁO,ŻE CHLEBA POWSZEDNIEGO PROSIMY PO POWTÓRNYM PRZYJŚCIU CHRYSTUSA!!. CHYBA JASNO SIĘ WYRAŻAM.

  17. ~mirek pisze:

    Do Asmodeusza z godz. 22.12 ok. nie ma problemu możesz się wymądrzać. Trochę wyluzuje bo mnie już oczy nawalają. Dobrej nocy

  18. ~Olimpia pisze:

    A jak mam Asmodeuszu odpowiadać na te wszystkie niezbyt ładne podjazdy Mirka o praniu mózgu, o sekciarstwie.
    A tak nota bene : „Przyganiał kocioł garnkowi…”
    A co do mojej interpretacji Biblii, to nie dziwię się, że budzi Twoje zdumienie. Wszak oczywiste jest, że zdumiewa nas to, czego tak naprawdę wcale nie znamy. Chociaż przyznać muszę szczerze, że ostatnio trochę się podciągnąłeś w tej kwestii , aczkolwiek powody z jakich to czynisz, nie zachwycają mnie stuprocentowo :)
    Pozdrawiam :)

  19. ~mirek pisze:

    Olimpia mieszasz pojęcia nawracanie i dziećmi i jeszcze nie wiadomo co .Czytaj uważnie co się pisze.

  20. ~Aisab pisze:

    Piotrze- sama nie nadążam za tą dyskusją. Może dlatego, że jestem śpiochem, a po pracy na ogrodzie jestem trochę zmęczoną. [Wczoraj grabiłam liście do worków, a dziś czytam w necie, że gdybym je spaliła to mogłabym dostać nawet 500,-zł kary]. Siostra spaliła tylko gałęzie bez liści, a i tak policja przyjechała upomnieć. Pokazała policjantom liście we workach. Tylko co robić z gałęziami, skoro ich też nie wolno spalić?
    Nie wiem komu mam tu odpowiedzieć i gdzie się „wcisnąć” aby utrafić we właściwe miejsce :)Wydawałoby się, że ten co ma najwięcej do powiedzenia albo dużo wie, albo się wymądrza. Przysłowie mówi; ” mądrej głowie dość dwie słowie”. Nie pozostaje mi nic innego jak tylko śledzić, aby w tej dyskusji nie było „obrazy”.
    Zwiastuny, nie tylko seriali, są jak reklamy. Sama przyłapuję się na tym, że dużo czasu spędzamy przed telewizorem. Ostatnio namnożyło się filmów o detektywach i policjantach.
    pozdrawiam :)

  21. ~Aisab pisze:

    Znalazła się taka, co to wszystkie rozumy pozjadała i tylko jej jest znany prawdziwy obraz Boga. PYCHA…PYCHA…PYCHA.
    Czyja to cecha?

  22. ~Aisab pisze:

    Hmmm> rytuałem niektórzy nazywają także chrzest św. [patrz komentarz Olimpii poniżej] inaczej „pokropienie wodą”.
    Wszystko można nazwać rytuałem.

  23. ~Aisab pisze:

    Olimpio- gdybyś czytała uważnie i ze zrozumieniem już samą notkę, to tam jest wiele wyjaśnione. Mirek w swych komentarzach niektóre słowa pisze dużymi literami, aby dotrzeć do adwersarza. Nie będę tego stosować. Wnioski z tego co napisane, każdy wyciąga sam. Nie odpowiadam za nie.
    Chrzest św. jest sakramentem ustanowionym przez Jezusa Chrystusa. Sama powinnaś sobie zadać pytanie i zastanowić się – w jakim celu? Po co były ustanowione przez Zbawiciela SAKRAMENTY ?
    Czy Jezusowi chodziło li tylko o pokropienie wodą? Przecież bluźnisz wypisując takie herezje.
    Jesteś li tylko „odłamem” [jednym z wielu] protestantów, gałęzią drzewa, które zasadził Luter. A śmiesz wymądrzać się i pouczać innych??? Co za tupet???
    Ile razy trzeba pisać abyś zrozumiała, że ;
    Ważnym owocem sakramentu chrztu świętego, jest to, że czyni on nas członkami Ciała Chrystusa i Ludu Bożego”.
    Istnieje nierozerwalny związek między wymiarem mistycznym a wymiarem misyjnym powołania chrześcijańskiego, obydwoma zakorzenionymi we chrzcie. Nikt nie zbawia się sam.
    „Jesteśmy wspólnotą wierzących i we wspólnocie doświadczamy piękna dzielenia się doświadczeniem miłości”
    – powiedział Papież Franciszek.

  24. ~mirek pisze:

    Ja lubię dobre kino mam Canal +i sporo ponagrywanych filmów nie obejrzanych, do tego sport na ostro z bieżącymi meczami najlepszych lig.Co prawda za serialami nie przepadam ale ‚Diagnoza” czy „W rytmie serca” „Miasto skarbów” wciągnęło. Potem rolnik szuka żony, ślub od pierwszego wejrzenia.Lubie oglądać pierwszą randkę.słucham polityki na info TVP. I Następnie wpisy Asmodeusza gdy napisze jest następny wpis od Asmodeusza następnie gdy odpowiem jest wpis Olimpii i idzie dostać szału. Czasami brakuje mi 24 godz. bo jak ktoś zauważy wpisy robię późno w nocy.

  25. ~Asmodeusz pisze:

    Nie pisz do mnie dużym drukiem, ja choć mam do czytania okulary, widzę dobrze, wersaliki nie są wygodną formą czytania.

    Już nie odniosę się do Twoich treści, bo to bez sensu. Ostatni raz powtórzę. Przypowieści biblijnych, nawet tych o nawróceniu, nie da się brać dosłownie. Dopóki tego nie zrozumiesz, jakakolwiek polemika z Tobą jest daremna. Możemy się spierać o sens tych przypowieści, i to byłoby normalne, a nie o to, czy gdzieś pisze godzina, czy świt. Jeśli mi nie wierzysz, zapytaj swojego księdza spowiednika jak należy czytać Pismo Święte? Swego czasu, na swoim blogu popełniłem felieton o sposobach studiowania Biblii. Aby nie było, wszystkie te metody zostały opracowane przez katolickich księży i opublikowane na katolickich portalach. Mówią Ci coś takie sposoby jak: lectio; lectio divina; meditatio; contemplatio; lecatio continua; a to przecież nie wszystkie! Jest też sugestie, aby czytelnik nie czytał: Księgi Rodzaju czy Apokalipsy św. Jan (sic!) Szczerze Ci polecam zapoznanie się z tymi metodami czytania Biblii.

  26. ~Aisab pisze:

    Mirek – wreszcie dowiedziałam się co lubisz :) to dlatego pytałeś ongiś – gdzie się podział Asmodeusz :)
    Nie zauważyłam, że komentarze zamieszczasz późno w nocy. Ty masz zdrowie… i że też chce Ci się noc zarywać? a może cierpisz na bezsenność?
    Ta wymiana zdań ma o tyle taki sens, że pozwala nam poszerzyć swoje horyzonty myślowe. A muszę przyznać, że przy okazji muszę się sama dokształcać w tej dziedzinie, aby bronić swego zdania.
    Dobrze, że jesteś Mirku i dobrze, że nie jesteś śpiochem jak ja :) Z serialami także Ci nie dorównuję :) przecież już masz żonę i z tego co wiem, nie jesteś rolnikiem, więc po co Ci taki program -Rolnik szuka żony albo Ślub od pierwszego wejrzenia ? nie szkoda Ci czasu ? przecież telewizor to złodziej czasu, nie lepiej się wyspać i sobie odpocząć???.

  27. ~Aisab pisze:

    Asmodeusz – jak przestaniesz komentować, to Mirek będzie niepocieszony. On po nocach nie śpi, byle tylko nawiązać z Tobą kontakt komentarzowy :)
    To mnie nawet cieszy. Nie to, że Mirek nie śpi po nocach, ale żeście sobie tak przypadli do…gustu :) A że duże litery, to pewnie Mirkowi zawiesił się caps lock :)

  28. ~kloszard pisze:

    U mnie spokojnie palą się liście, przycięte gałęzie jak na siekierezadzie i tylko samogonu brakuje. Dlaczego policja się nie zjawia ? Bo nie donoszą jedni na drugich . Ta moda nie dotarła na szczęście a i jak auto wpadło do rowu, nikt nie stał z telefonem i zdjęć nie robił tylko jakiś przejezdny czasem, tak opowiadali wyciągał i robił film by po chwili go opublikować. Chory świat coraz bardziej nienormalnych ludzi. Przepraszam….tak sama do siebie zaczęłam mówić a chciałam zupełnie co innego i to odnośnie chrztu. Tyle, tak wiele słów, mądrych ,głupich ważnych nieistotnych państwo napisali i opublikowali tutaj a dziecko takie malutkie, takie bezbronne, że niegodziwością nie dać mu opiekuna , chrzcząc a jeśli kto inaczej uważa, wszak jego rzecz. Rodzice decydują .

  29. ~Aisab pisze:

    Zmęczyła mnie ta dyskusja, gdyż masz rację, że to rodzice decydują, co dla ich pociech jest ważne. Wszelkie wymądrzanie się i narzucanie innym swego punktu widzenia, a zwłaszcza religijnego, jest zwykłym szarogęszeniem się.
    Nie wszyscy uznają obecność świętych [opiekunów], dlatego nie przywiązują wagi do chrztu. Moja patronka św. Barbara miała dużo roboty i frasunku aby za mną nadążyć, ale…dała sobie radę. Pomagał Jej chyba mój Anioł Stróż, w tym opiekowaniu się mną :)

Możliwość komentowania jest wyłączona.