Chrzest niemowląt…

Znalezione obrazy dla zapytania dlaczego katolicy chrzczą dzieciPrawdą jest, że w Piśmie Świętym nie znajdziemy zdania: „Należy chrzcić niemowlęta” (nie ma też zresztą zakazu czynienia tego). Widzimy jednak już w postawie samego Jezusa wielką otwartość wobec dzieci, gdy je błogosławił, gdy napominał apostołów, by nie przeszkadzali dzieciom przychodzić do Niego.

Praktyka chrztu dzieci w Kościele sięga czasów apostolskich. Nowy Testament podaje, że przyjmujący wiarę w Chrystusa przyjmowali chrzest z całym swoim domem (1 Kor 1,16; Dz 16,33; 18,8). Jeśli były tam dzieci, to z nimi także. Przekonywującym argumentem może być także żywa tradycja w Kościele, która nie widziała w chrzcie niemowląt czegoś niestosownego, przeciwnie – był on uważany za wielkie dobrodziejstwo dla dziecka. W połowie III wieku zalecano nawet, by nie czekać z chrztem dziecka, jak zdarzało się to czasami, aż do ósmego dnia. Przyjmując chrzest, stając się członkiem Kościoła, człowiek otrzymuje te wszystkie dary łaski, które Bóg zawarł w swoim Kościele i których ciągle udziela. Przynależność do Kościoła to nie coś upokarzającego, ale bycie przy samym źródle łask udzielanych przez Boga, ustawiczna Jego pomoc. W Kościele mamy Boga jakby na wyciągnięcie dłoni. Mamy tutaj, jak nigdzie indziej, taki łatwy dostęp do ustanowionych przez Boga i pozostawionych nam środków pomagających w dobrym życiu. Jeśli mamy ich tak wiele i tak blisko właśnie w Kościele, to czemu opóźniać czas, kiedy można będzie z nich w sposób pełny korzystać. Czy człowiek musi aż tyle życia zmarnować, żyjąc bez Kościoła i obecnego w Nim Boga, żeby dopiero, czasami w późnym wieku, odkryć, jak wiele się po drodze straciło?

Przyjęcie chrztu w wieku niemowlęcym oraz wychowywanie się w duchu religijnym nie zwalniają człowieka od osobistego podjęcia decyzji wiary. Człowiek dorastając musi sam przed sobą i przed Bogiem powiedzieć, potwierdzić, że przyjmuje za swoje to, co mu przekazano w dziedzinie wiary. Otrzymując jako dziecko chrzest i wychowanie chrześcijańskie, człowiek ma wszystkie potrzebne dane, sprzyjające okoliczności, aby w sposób już dojrzały i osobisty podjąć decyzję wiary.

Po raz pierwszy zakwestionowano chrzest niemowląt dopiero w XVI wieku. Wprawdzie sam Luter i Kalwin zdecydowanie bronili prawa niemowląt do chrztu, ale właśnie oni stworzyli teoretyczne podstawy, umożliwiające przeciwstawienie się całej dotychczasowej chrześcijańskiej tradycji w tym względzie.

Już w XVI wieku pojawili się tzw. anabaptyści, którzy twierdzili, że wierność Pismu Świętemu nakazuje im odrzucenie chrztu niemowląt. Argumenty ich sprowadzały się w gruncie rzeczy do dwóch. Po pierwsze, ich zdaniem Pismo Święte nic nie mówi o chrzcie niemowląt. Po wtóre, z Pisma Świętego wynika — ich zdaniem — że chrzest powinien być poprzedzony wiarą. Powoływali się zwłaszcza na słowa Pana Jezusa: „Kto uwierzy i ochrzci się, będzie zbawiony” (Mk 16,16). Wskazywali ponadto na Dzieje Apostolskie, z których wynika, że ci, którzy przyjmowali chrzest, najpierw uwierzyli: „Nawróćcie się — powiedział do nich Piotr – i niech każdy z was ochrzci się w imię Jezusa Chrystusa na odpuszczenie grzechów waszych” (2,38); a na innym miejscu: „Wielu też słuchających Koryntian uwierzyło i przyjmowało wiarę i chrzest” (Dz 18,8).

A jakie są konsekwencje, wynikające z odrzucenia chrztu małych dzieci?. Nie wolno nam przecież stracić z oczu tego faktu, że olbrzymia większość współczesnych chrześcijan została ochrzczona w dzieciństwie. Jak wiadomo, nie tylko Kościół katolicki chrzci niemowlęta, ale również Kościół prawosławny i wszystkie inne Kościoły wschodnie, ponadto większość Kościołów protestanckich. W tej sytuacji przeciwnicy chrztu niemowląt powinni sobie postawić pytanie: „Czy te setki milionów ludzi, którzy zostali ochrzczeni we wczesnym dzieciństwie, w ogóle są chrześcijanami, czy może są oni zaledwie sympatykami chrześcijaństwa?”

Zastanawianie się nad tym pytaniem przekształciło szesnastowieczny anabaptyzm w istną wieżę Babel. Jedni z nich odpowiadali: tak jest, wszyscy ochrzczeni w dzieciństwie są prawdziwie chrześcijanami. Ale od razu pojawiły się wśród nich różnice zdań: jedni dochodzili do wniosku, że chrzest udzielany w dzieciństwie jest jednak ważny, tyle że — ich zdaniem — nie powinno się go udzielać. Ci polemizowali między sobą, czy wobec tego wolno im przyjmować chrzest w wieku dorosłym, skoro byli już ochrzczeni w niemowlęctwie. Inni znów dochodzili do bagatelizowania znaczenia chrztu, a szczytowym przejawem tej postawy były poglądy głośnego w Polsce Socyna, który, wychodząc z anabaptyzmu, doszedł do wniosku, że w gruncie rzeczy jest czymś mało ważnym nie tylko to, w jakim momencie życia człowiek przyjmuje chrzest, ale nawet to, czy człowiek w ogóle go przyjmuje. Byli również tacy anabaptyści, którzy nie wahali się twierdzić, że chrzest udzielany w dzieciństwie jest wręcz nieważny; i po sekciarsku uważali, że tylko oni — niewielka garstka wśród milionów ludzi wierzących w Chrystusa — są naprawdę „chrystianami”. [Jacek Salij OP]

więcej pod linkiem;
http://mateusz.pl/ksiazki/js-pww/js-pww_39.htm

Kiedy byłam niemowlęciem, miłość Boża ogarnęła mnie sakramentem chrztu jako człowieka, który nie nauczył się jeszcze używania rozumu. Do ludzi dorosłych miłość Boża przychodzi jako do tych, którzy potrafią słuchać słowa Bożego „sercem szlachetnym i dobrym, zatrzymują je i wydają owoc przez swą wytrwałość” (Łk 8,15). Jeżeli zaś w swojej świętej opatrzności Bóg dopuści na mnie starczą demencję, nie utracę przez to zdolności do przyjmowania sakramentów, bo przecież wskutek utraty możliwości używania rozumu nie utracę swojego człowieczeństwa.  Miłość Boża szuka człowieka stosownie do jego aktualnej sytuacji.  Małe dzieci wolno chrzcić tylko wówczas, kiedy żyją one wśród ludzi wierzących i jest nadzieja, że będą wychowywane w atmosferze tej wiary, w której chrzest jest udzielany. Byłam ochrzczoną w wieku niemowlęcym, za co będę wdzięczną swoim Rodzicom aż do śmierci. Swoich synów powierzyłam Bogu również w wieku niemowlęcym. Nie dla tradycji Kościoła, nie pod naciskiem środowiska, lecz z wiary, przekonania i potrzeby. Wiem, że również Ewangelicy chrzczą dzieci w wieku niemowlęcym, gdyż dotyczyło to mojej siostrzenicy.

Skąd u protestantów wziął się chrzest niemowląt?” napisany przez pastora Roberta Miksę.

Wiara chrześcijańska i przynależność do Chrystusa jest dla wierzącego wielkim dobrem, większym niż inne dobra; jak zdrowie, wykształcenie…

Jeżeli więc rodzice dla dobra dziecka decydują o jego zdrowiu i wykształceniu, czemu nie mieliby mieć tego prawa, co do wiary dziecka z jej konsekwencjami?

Są dzieci, które mogą mieć pretensje do matki: po coś mnie urodziła. Mogą mieć podobne pretensje i o to: po coś mnie ochrzciła. Trudno. Człowieka nie da się zostawić w pustce: nie żywić, nie kształcić, nie wychowywać, nie zakazywać mu narkotyków itd. Tu nie czeka się, aż dorośnie i łaskawie sobie wybierze zasady życia: zabijać, czy nie, kraść, czy nie itd. Każdy postępuje więc wedle swego uznania i swego rozumu.

Podobnie jest z wiarą i chrztem, choć może zaistnieć ryzyko, że dorastające dziecko nie potwierdzi decyzji rodziców i wyrzeknie się chrztu i wiary -apostazja.

P.S. „Ważnym owocem sakramentu chrztu świętego, jest to, że czyni on nas członkami Ciała Chrystusa i Ludu Bożego”.
„…Istnieje nierozerwalny związek między wymiarem mistycznym a wymiarem misyjnym powołania chrześcijańskiego, obydwoma zakorzenionymi we chrzcie. Nikt nie zbawia się sam”.
„Jesteśmy wspólnotą wierzących i we wspólnocie doświadczamy piękna dzielenia się doświadczeniem miłości”
– słowa Papieża Franciszka.

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii refleksje. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

69 odpowiedzi na „Chrzest niemowląt…

  1. Aisab pisze:

    Przepraszam za to, że tak długa wyszła mi ta notka. Można w tym potoku słów popłynąć. Sama nie lubię czytać elaboratów, bo mam problemy z koncentracją na długim czytaniu [ słuchaniu także]. Jeśli ktoś nie da rady przebrnąć przez całość; zawsze można to uczynić na; bezprocentowe raty. :)

  2. ~mirek pisze:

    Małe dzieci mogą mieć do rodziców pretensje,że wbrew ich woli na siłę idą do przedszkola, do szkoły, do lekarza na szczepienie itd. itd. , lecz jest to dla ich dobra. Jeśli w Dziejach Apos. napisane jest,że chrzcili całe domy, to WSZYSTKICH mieszkańców w domu z dziećmi. Nie było takiego domu, aby nie było by dziecka (oczywiście w niektórych mogło nie być dzieci). Jeśli było by zabronione chrzcić dzieci, to by było jasne napisane „oprócz dzieci”. Jeśli ktoś oznajmi,że w niedziele z całym domem byliśmy na lodach albo na pizzy to tzn. jeśli mieszkały dzieci, to i z nimi. To oczywiste, że po zmartwychwstaniu wszyscy masowo się chrzcili i to dorośli, bo tak to wypadło i dołączali do chrztu dzieci. Słuchając Piotra apostoła nie ma się żadnych wątpliwości-«Nawróćcie się – powiedział do nich Piotr – i niech każdy z was ochrzci się w imię Jezusa Chrystusa na odpuszczenie grzechów waszych, a weźmiecie w darze Ducha Świętego. Bo dla was jest obietnica i dla dzieci waszych, i dla wszystkich, którzy są daleko, a których powoła Pan Bóg nasz.”- DZIECI WASZE to ci stojący obok i ci co się urodzą, którzy będą kontynuować obietnice Boga zawarte w Ewangelii. Już należy wchodzić w Kościół Chrystusa ochrzczonym i wychowywać się w wierze chrześcijańskim. Nikt z sąsiednich krajów Izraela nie zarzucał Żydowi, że dokonuje się obrzeżania niemowląt, co było tym samym co chrzest. Po to aby dorósł i sam zdecydował czy chce się obrzeżać. Z taką opcją zarzutu, to Żyd by każdego wyśmiał, co on wygaduje. Jest zrozumiałe,że skoro jesteś w środowisku ludzi wierzących, to dorosły wie, że to jest oczywiste, że on przejmie potem wiarę i wszelkie zasady tejże wiary.Tak samo we chrzcie niemowląt.Jak będziesz dorosły i zdecydujesz inaczej twoja wola. Rodzice mają spokojne sumienie, co należało, to zrobili. Basia czasami nie da się krótko napisać jakiegoś tekstu, bo może być ubogo zrozumiany i nie sprecyzowany. Tak,że Twój teks jest jasny bo rozbudowany.Pozdrawiam

    • Aisab pisze:

      A wiesz Mirku, że gdy się dowiedziałam, iż chrzest gładzi wszystkie grzechy i niektórzy moi rówieśnicy przed I komunią św. nie musieli się spowiadać, gdyż dopiero przyjmowali chrzest, to… trochę im zazdrościłam. Czego? tego, że byli spokojni, że w sakramencie pokuty nie pominęli żadnego grzechu, że przyjmowali Pana Jezusa do swego niewinnego serca; zaś we mnie tkwił strach, że może jakiś grzech, którym zraniłam Jezusa, pominęłam bądź zlekceważyłam.
      Dla mnie najcięższy jest ten grzech, który najbardziej sprawia ból Zbawicielowi.

  3. ~RadosławemenesII pisze:

    Ja powiem szczerze nie rozumiałem nigdy tego histerycznego sprzeciwu przeciwko chrztowi. Jeżeli człowiek dojrzały nie podejmuje drogi, której początek obrali dla niego rodzice, to sam uznaje ten sakrament za nic nie znaczący. I tu jak zwykle mają najwięcej do powiedzenia ateiści, urządzający jakieś szopki z apostazją, która mi się kojarzy z antychrztem, jest jakimś paradoksalnym pragnieniem uczestnictwa w czymś co stanowi pozór sakramentu.

    • ~Asmodeusz pisze:

      Radku:
      Odwróciłeś kolejność, histeryczne podejście do aktu apostazji wynika nie z chęci wypisania się z Kościoła, a z procedury jaką ten Kościół wymyślił. Kiedyś miałem taki zamiar, ale mi ręce opadły, a wtedy wymagane było potwierdzenie rodziców chrzestnych (już wtedy nie żyli). Doszedłem do wniosku, że mnie to nie jest do niczego potrzebne. To Kościół ma w statystykach jedną czarną owcę więcej ;)

      • Aisab pisze:

        A ja się zgadzam z Radkiem. Tu chyba nie tylko o statystyki się rozchodzi. Chrzest niektórzy traktują, jak wyryte znamię na duszy.
        Asmodeuszu- nawet nie jesteśmy w stanie przewidzieć, jak kiedyś ten chrzest może się przydać. Znamy przecież osoby, które całe życie były poza kościołem [agnostykami czy ateistami], a dopiero jak „trwoga to do Boga” [miałam napisać inaczej lecz w obawie, że może zabrzmieć wulgarnie zaniechałam]; wówczas ten chrzest daje im tą możliwość „nawrócenia”. Czy to znamię w przyszłości okaże się Tobie przydatne???. Przecież nie znamy dnia ani godziny a mielibyśmy przewidzieć – co może być dla nas deską ratunku tu na ziemi, a potem w wieczności???
        Co z tego, że teraz nie wierzysz w wieczność, ale…dlaczego zamykać sobie drogę gdy nie ma się pewności?

      • ~RademenesII pisze:

        Twój brak dystansu jest zrozumiały. Natomiast na głupie pomysły są głupie procedury.

        • ~RademenesII pisze:

          Asmo:

          A jeszcze się tak spytam. Kto nagle zapałał chęcią uzyskania aktu formalnego wypisania się z kościoła? Dla kogo kościół musiał ten absurd wymyślić?

        • ~Asmodeusz pisze:

          Dlaczego nagle? Zawsze byli chętni opuścić Kościół, mimo że kiedyś to nawet groziło śmiercią… W Polsce taką formalną możliwość wprowadzono dopiero w 2008 roku. Ale to jest ciekawe: w 2010 roku weszło w życie Omnium in mentem, dokument, który w ogóle eliminuje kościelny aspekt formalnego wystąpienia z Kościoła” gdyż „trudne okazało się w poszczególnych wypadkach określenie i praktyczne sformułowanie wspomnianego formalnego aktu odstąpienia od Kościoła, zarówno pod względem jego istoty teologicznej, jak i samego aspektu kanonicznego”. Ty sobie dokonaj aktu apostazji, dla Kościoła jest to bez znaczenia.

          Załóżmy hipotetycznie, teoretyczne, i mocno przesadnie: Twoi rodzice zapisaliby Cię do PZPR, Ty to olewasz, bo nie czujesz się komunistą. Mimo to, inni, którzy by o tym wiedzieli, wciąż by Cię traktowali jak komunistę.

          Ja w moje strony przyjechałem już jako ateista. Byłem kilka razy z ciekawości w wiejskim kościółku, nawet na początku przyjąłem księdza po kolędzie, gdy się wpraszał, i tak uznano mnie za wierzącego. Choć kilku osobom sprostowałem, byli już u mnie z żądaniem sprzątania kościoła, po składki na kościół (tu nie odmawiam), ksiądz po kolędzie pcha się co roku, choć wie, ma zapisane, żem ateista i… tak to się ciągnie. Ja jestem niesłychanie spokojny człowiek, ale co bardziej krewkich, mogłoby to wkurzyć.

          • ~RademenesII pisze:

            No, wspomniany Luter np. Ale jemu papież przysłał chyba coś w rodzaju aktu apostazji? :D

            Co do PZPR trudno mi zakładać taką abstrakcyjną sytuację. Ale załóżmy że wciągnęliby cię na listę krwiodawców, a ty nie miałbyś ochoty na oddawanie krwi – też byś żądał formalnego zaświadczenia że krwi nie dajesz, czy poprzestał na nie oddawaniu krwi? :)

            Z księdzem to wina chyba twojej asertywności, a nie świstka. Przecież na siłę się chyba nie pcha, nie wyważa drzwi z pomocą ministrantów włamywaczy? No i czym jego zapis się różni od tego aktu? Być może i tak by pukał z pytaniem, czy w międzyczasie się nie nawróciłeś.

            • ~Aisab pisze:

              Skoro wzmianka o PZPR, to skojarzyło mi się, jak to Żyd Monek [Mosiek] chciał się wypisać z PZPR. Najpierw poprosił ustnie, lecz zażądano od niego na piśmie więc napisał;
              „skiż serca felera;
              wypiszcie mnie z PeZetPeeR-a;
              nie trzymcie mnie dłuży za członek
              Monek”.
              Coś mi się widzi, coś mi się zdaje, że ta apostazja działa na zasadzie;
              „nu zając, ja ci jeszcze pakażu”.
              I tak sobie pokazują…:) tylko ja nie wiem co i po co?

  4. ~Asmodeusz pisze:

    Miałem nie komentować, bo okazuje się, że moje komentarze są „niebezpieczne i mogę mieć młodzież na sumieniu, wyrządzając im straszną krzywdę”. Przytaczam to z premedytacją, bo to ma kapitalne znaczenie dla komentarza o meritum, czyli chrzcie niemowląt. Basiu, ja nawet za taki insynuacje się nie gniewam, rzecz w tym, że jeśli ktoś nie chce bym się udzielał, nie mogę odmówić. Zawsze twierdziłem, że jeśli ktoś ma mnie dość, wystarczy napisać. Je się z tego powodu nie czuję urażony. Jednakowoż nie będę pisał coś, co jest sprzeczne z moim postrzeganiem. Mój osobisty ateizm wyleczył mnie z hipokryzji. Jeśli więc mój komentarz uznasz za niebezpieczny – skasuj – też się nie obrażę.

    Na początek o Biblii. Dla mnie jest tam czarno na białym: najpierw wiara, później chrzest. Ani otwartość Jezusa do dzieci, ani przyjmowanie chrztu całego domu niczego nie dowodzi. W pierwszym przypadku, jeśli nawet dziecko chce do Jezusa, to nie jest to kilkudniowe niemowlę. Z kolei małe dzieci lgną prawie do każdego, zupełnie nie rozumiejąc dlaczego. Dla nich inny człowiek, jeśli nie straszy wyglądem, to ktoś bliski. One nie mają pojęcia czym jest wiara. Natomiast dom jest rzeczą, nie człowiekiem, nawet jeśli w domu mieszkają ludzie. Pierwsi chrześcijanie byli ludźmi dorosłymi gdy przyjmowali chrzest. Można jedynie domniemywać, że przy okazji chrztu chrzczono i dzieci, ale oni jeszcze nie znali NT. A tam jest kilkanaście opisów aktu chrztu i żaden nie zawiera ceremoniału chrztu dzieci: Dz 2, 41; Dz 8, 12-13; Dz 8, 38-39; Dz 9, 18; Dz 10, 47-48; Dz 16, 15; Dz 18, 8. Dziś dochodzi do paradoksu, że poświęca się Bogu motocykle, ale czy to jest dowód na to, że trzeba chrzcić niemowlę?

    Chrzest jest aktem przynależności wiernego do Kościoła i ja się posłużę tylko dwoma cytatami z NT: „Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody, udzielając im chrztu w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego” [Mt 28, 19], oraz właściwa forma: „Nawróćcie się – powiedział do nich Piotr – i niech każdy z was ochrzci się w imię Jezusa Chrystusa na odpuszczenie grzechów waszych, a weźmiecie w darze Ducha Świętego” [Dz 2, 38]. Z pierwszego cytatu winka kolejność, z drugiego również, najpierw trzeba się nawrócić, później mieć moc odpuszczania grzechów (co dotyczy apostołów – głosicieli Słowa Bożego). W tych cytatach nie ma miejsca na dowolność. Ile razy ewangeliści mieli pisać o tej kolejności, aby to do czytających dotarło?

    I tu wrócę do pierwszego akapitu. Jeśli ja swoim słowami mogę wyrządzić małemu dziecku straszliwą szkodę (co wykluczam, bo małych dzieci, ani nikogo innego nie nawracam na ateizm), to rodzi się we mnie pytanie, czy chrzest, jeszcze mniejszemu dziecku, nie wyrządzi jeszcze większej szkody? Chrzest skutkuje z reguły koniecznością uczęszczania na lekcje religii, wciąż bez świadomej aprobaty dziecka, a że te lekcje nie zawsze są tym czym być powinny, nie podlega żadnej dyskusji. I co najważniejsze, w okresie kiedy młody człowiek mógłby podjąć osobistą, w pełni samodzielną i odpowiedzialną decyzję, jest już totalnie zindoktrynowany. Do końca życie naznaczony winą i bojaźnią Bożą „Bojaźń ogarniała każdego, gdyż Apostołowie czynili wiele znaków i cudów” [Dz 2, 43].

    Tu dodam, aby była jasność, że moje zdanie w temacie chrztu niemowląt nie ma żadnego znaczenia i ja jestem tego w pełni świadomy. Kościół chrzcił dzieci, będzie chrzcił, i ani ja, ani nikt inny przeciwny temu ceremoniałowi, tego nie zmieni. Na upartego można dziecka nie ochrzcić i czekać aż się samo zdecyduje.

    • Aisab pisze:

      Nie mam w zwyczaju kasować komentarzy Czytelników. Wyjątek stanowią komentarze, które obrażają. Nie zabraniam również nikomu polemiki, bo to wymiana zdań. Dzieci zapewne na mój blog nie zaglądają, ale młodzi ludzie już tak. Toteż uczulam i przypominam; nie zawsze jesteśmy w stanie przewidzieć, jakie będą owoce naszego wysławiania się.
      Zgadzam się, że na upartego można dziecko nie chrzcić i czekać aż samo zdecyduje, ale ja bym tak nie ryzykowała. Przecież dzieci to mój skarb, jakże więc miałabym ten skarb nie powierzyć w opiekę wszechmogącemu Bogu? Kto chce, niech sobie czeka i zwleka, biorąc na swoje sumienie konsekwencje takiej decyzji.
      Kiedy urodziłam pierwszego syna w naszym kościele chrzest był dokonywany tylko w pierwszą niedzielę miesiąca. Tak się złożyło, że urodziłam pod koniec miesiąca i nie zdążyłam „wydobrzeć” do pierwszej niedzieli najbliższego miesiąca. W tym samym czasie urodziły także dwie moje koleżanki i tej drugiej dziecko żyło tylko 3 dni. Kiedy synek trafił do szpitala i po kilku dniach stamtąd go odebrałam; domagałam się od księdza natychmiastowego chrztu..
      Wiadomo – psychika kobiety w takiej sytuacji jest wyjątkowo wrażliwą, więc o mało nie dostałam szoku, gdy ksiądz odmówił mi chrztu poza ustaloną zasadą.
      Widząc moje zdenerwowanie ksiądz spokojnie wytłumaczył mi, że w sytuacji zagrożenia życia mogę sama udzielić dziecku chrztu i będzie on ważny. Kamień z serca. Ale ile się nadenerwowałam to…. moje.

    • ~Asmodeusz pisze:

      A czym niby ryzykujesz? Ostatnia wykładnia Zabawienia, według Kościoła katolickiego mówi, że każdy, kto jest dobry, a nie miał do czynienia z naukami Jezusa (w sensie ich świadomego poznania), i tak będzie Zbawiony.
      Jak znajdę czas i odpowiedni link, podeślę.

      • Aisab pisze:

        GRZECH PIERWORODNY. Grzech pierwszego człowieka był zapewne szczególnie ciężki: przecież człowiek, który wyszedł bezpośrednio z ręki Boga, nie był jeszcze zraniony złem, był istotą wewnętrznie uporządkowaną.
        Pierwszy grzech zranił ludzką naturę. Ludzkość jest organiczną całością, złączoną jednością natury. Otóż na skutek grzechu pierwszych rodziców wszyscy rodzimy się z osłabioną naturą, każdemu z nas trudniej teraz być człowiekiem w naszych konkretnych życiowych okolicznościach.
        Grzech pierworodny nie jest grzechem osobistym osoby, która się w nim rodzi. Jest jej grzechem o tyle, o ile ta osoba bierze naturę od pierwszego rodzica. W tym właśnie sensie w Liście do Efezjan (2,3) mówi się o nim jako o grzechu natury: byliśmy potomstwem z natury zasługującym na gniew” (Suma teologiczna 1—2, q. 91, a 1).
        Chrystus Zbawiciel nie tylko nas umacnia ku dobremu, On leczy naszą zranioną naturę, a nawet więcej: przemienia naszą naturę swoją przebóstwiającą łaską. „Jak przestępstwo jednego sprowadziło na wszystkich ludzi wyrok potępiający, tak czyn sprawiedliwy Jednego sprowadza na wszystkich ludzi usprawiedliwienie dające życie. Albowiem jak przez nieposłuszeństwo jednego człowieka wszyscy stali się grzesznikami, tak przez posłuszeństwo Jednego wszyscy staną się sprawiedliwymi” (Rz 5,ln).
        Otóż zależało mi, aby wpisać w naturę Chrystusa swój skarb. To ryzykowałam.

      • ~Asmodeusz pisze:

        Mówię o obecnej interpretacji Zbawienia narodzonych, a nie ochrzczonych. Według nowej Prawdy, wybacz drobną ironię, ta stara Prawda z PŚ się już nie liczy. A Wy mi tłumaczycie coś o filarach Tradycji ;)

      • ~Asmodeusz pisze:

        Fragmenty dokumentu „Nadzieja zbawienia dla dzieci, które umierają bez chrztu”:

        „W nauczaniu Kościoła funkcjonowało pojęcie tzw. limbus puerorum, czyli otchłani przeznaczonej dla nieochrzczonych dzieci. Miał to być stan swego rodzaju zawieszenia między potępieniem a zbawieniem. (…) Biblia nie mówi wprost o losie dzieci umierających bez chrztu. Mówi wyraźnie o konieczności chrztu do zbawienia. Jednak to, co zostało nam objawione o miłosiernym Bogu, o zbawieniu w Chrystusie i o Kościele, daje podstawy do nadziei na zbawienie dzieci umierających bez chrztu. „Boża łaska dociera do wszystkich ludzi i Jego Opatrzność obejmuje wszystkich”. (…) Bóg zatem może dać łaskę chrztu bez udzielania samego sakramentu. (…) Absolutna jest natomiast ludzka potrzeba Prasakramentu, którym jest sam Chrystus. Całe zbawienie pochodzi od Niego”.

        Nic dodać, nic ująć. Biblia swoje, objawienia swoje. Wszelkie dywagacje o chrzcie niemowląt są bezpodmiotowe. Decyzja należy do Świętego Oficjum.

  5. ~Kloszard pisze:

    Kiedyś słuchałam jak ojciec Pio wspominał o aniele stróżu. Że do galopu go trzeba bo lubi poleżeć i pomagać bardzo późno. Może bez sensu uważam ale podobnie jest z chrztem. Dziecko dostaje piętno Boga i tym samym zostaje objęte opieką . Sam Bóg bierze za nie odpowiedzialność. Co zrobi kiedyś, jego rzecz bo jest wolne . Chrzcząc bierzemy Boga do pomocy. Pieluchy nie zmieni ale utulić już potrafi.

    • Aisab pisze:

      Chyba bardziej od Anioła Stróża poleżeć i poleniuchować lubię ja :)
      Ooo! gdybym tylko potrafiła opisać wszystkie te sytuacje, w których Opatrzność Boża wyprowadziła mnie bez szwanku na ciele i duszy, ratując mój tyłek w dramatycznych chwilach, to pewnie życia by mi nie starczyło.
      Nie pozostaje mi nic innego jak…dziękować po wsze dni;
      pozdrawiam :)

  6. ~mirek pisze:

    Asmodeusie oczywiście,że to prawda i oczywiste nie musisz podsyłać linki.Jeśli,żaden apostoł czy misjonarz nie dotarł do ludzkich osad i nie ochrzcił ludzi,to będzie brane pod uwagę sumienie tegoż nieochrzczonego jak żył i czy był sprawiedliwy,uczciwy.Bo Bóg każdemu daje jakieś światło do serca i sumienia.Tak było z łotrem na krzyżu.Nie znał nauk nie był ochrzczony.Został zbawiony.

    • Aisab pisze:

      Mirek – dobra…dobra, ale Dyzma był dorosły i potrafił wyrazić skruchę i żałować za swe grzechy, a jak ma niemowlak żałować za grzech pierworodny?
      Czytamy w Księdze Ezechiela 18.20, każdy z nas jest odpowiedzialny za własne grzechy i ponosi za nie karę. Nie możemy dzielić winy z innymi, ani też nikt inny nie jest odpowiedzialny za nasze grzechy. Istnieje jednak jeden wyjątek od tej zasady, i obejmuje to cały rodzaj ludzki. Jeden człowiek poniósł grzechy za innych i zapłacił za nich cenę, aby grzesznicy zostali w pełni usprawiedliwieni i uświęceni przed obliczem Boga. Tym człowiekiem jest Jezus Chrystus. Bóg posłał Jezusa na świat, aby zamienić jego doskonałość za nasz grzech. „On tego, który nie znał grzechu, za nas grzechem uczynił, abyśmy w nim stali się sprawiedliwością Bożą” (2 Koryntian 5.21). Jezus Chrystus poniósł karę za grzech tych, którzy przez wiarę go przyjmą.
      Stąd ta potrzeba aby wszczepić nawet niemowlęta w Jezusa Chrystusa.

    • ~Asmodeusz pisze:

      Do Basi:
      Właśnie o takie przypadki chodzi, dzieci nieochrzczonych. Nie mają zamkniętej drogi do Zbawienia w niebie, dlatego, że ich nie ochrzczono.

      Do Mirka:
      Nie do końca jest tak z tymi misjonarzami. Nie wystarczy przyjechać do jakieś wsi w dżungli i ochrzcić wszystkich. Nawet nie wystarczy im przed tym nadmienić, że dwa tysiące lat temu urodził się Jezus- Bóg. Misjonarz ma obowiązek niewiernych do wiary przekonać.

      • ~mirek pisze:

        Asmodeusie niekoniecznie (dotyczy wpisu z godz.18.20.Apostołowie nie kładli jakiegoś szczególnego nacisku,że Misjonarz ma obowiązek niewiernych do wiary przekonać w jakimś długim czasie..Przykłady masz w Dziejach Apostol. Strażnik więzienny, zaraz po opowiedzeniu mu o Jezusie, przyjął chrzest: „Tej samej godziny wziął ich ze sobą (…) i natychmiast przyjął chrzest wraz z całym domem” Dz 16:33. Podobnie było z dworzaninem etiopskim, który po jednej rozmowie został ochrzczony (Dz 8:35-38). Strażnik więzienny tyle wiedział o nauce co słyszał o wydarzeniach w Jerozolimie.Co do dzieci to jeszcze co do kolejności słów-
        Kto uwierzy i przyjmie chrzest, będzie zbawiony; a kto nie uwierzy, będzie potępiony. Tylko,że te zdanie jest poprzedzone następująco- I rzekł do nich: «Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu! Kto uwierzy i przyjmie chrzest, będzie zbawiony; a kto nie uwierzy, będzie potępiony. Tym zaś, którzy uwierzą, te znaki towarzyszyć będą… Mowa jest tu w tych słowach o UWIERZENIU w ODPOWIEDZI na ORĘDZIE apostołów.Wyciąganie jakiejś kolejności jest błędnym rozumowaniem.Przykładowo modlitwa-…Niech przyjdzie królestwo Twoje; niech Twoja wola spełnia się na ziemi, tak jak i w niebie. Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj… co by znaczyło,że chleba powszedniego prosimy po Powtórnym przyjściu Chrystusa!!.

      • ~Asmodeusz pisze:

        Aha, rozumiem. Chcesz mi powiedzieć, że dobry katolik, to katolik niedoinformowany i niedouczony. W końcu wystarczy godzinna kolacja (wieczerza) w towarzystwie misjonarza i po bólu. Chwała Panu!
        Sorry, ale tego nie sposób inaczej skomentować.

        • ~Aisab pisze:

          Aha- czy podpowiadasz mi, jaki ma być temat następnej notki- dobry katoli; dobry protestant, dobry ateista; dobry islamista…???
          Sorry, ale tak to zrozumiałam.

        • ~Asmodeusz pisze:

          Wolno Ci pisać o wszystkim, co Ci przyjdzie do głowy.
          Ja jednak odniosłem się do słów Mirka, który chce mi udowodnić, że dobrym katolikiem można się stać po godzinnej rozmowie z misjonarzem. Chyba, że miał na myśli wieczerzę mocno zakrapianą :D

          • ~Aisab pisze:

            Asmodeuszu- podszedłeś do tego z poczuciem humoru [tak to odebrałam po wspomnianej "wieczerzy"] i w takim samym nastroju zareagowałam -wesoło [wesołe ludki z nas? :) ]
            A na poważnie; co Bogu po doinformowany i douczonym, wszechstronnie utalentowanym i wykształconym ale niewierzącym w Niego i Jego łaskę?
            „W tej właśnie chwili Jezus rozradował się w Duchu Świętym i rzekł: «Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom. Tak, Ojcze, gdyż takie było Twoje upodobanie.”
            Duch Św. działa [wieje] kędy chce.
            Może [może?] więc zdarzyć się, że „tępy”, niedoinformowany i niedouczony będzie lepszym katolikiem niż ten, co to pozjadał wszystkie rozumy. Bóg patrzy na serce [Ty uważasz że na mózg], a nie na rozum. Bóg to miłość, więc tego Bóg oczekuje od katolika, a nie wiedzy i mądrości. Ta jest dana mu [albo i nie ] od Boga.
            Do zbawienia potrzeba miłości i…pokory, a nie doskonałości. Możemy być święci, świętością Zbawiciela.
            Przypomnę nawrócenie św. Pawła. Czyż nie było „piorunujące” ???

          • ~Asmodeusz pisze:

            Ile już razy Ci pisałem Basiu, nie mnie oceniać tych, co wierzą, ani tym bardziej śmieć się z wierzących, nawet jeśli są osobami bez wykształcenia. Określenie „ciemny lud”, nie jest mojego autorstwa, ba!, jeśli ktoś kiedyś obraził wierzących, to bez wątpienia był nim katolik, Jacek Kurski! Mnie to określenie jeszcze bardziej oburza niż tych, których dotyka.

            Ale nie róbmy sobie „jajeczek”, że jakiś buszmen, tylko za sprawą chrztu z rąk misjonarza ,będzie prawdziwym katolikiem. Oczywiście, że mnie takie podejście śmieszy, ale aby nikogo nie obrazić, obracam to w żart.

            • ~mirek pisze:

              Asmodeusie Dużym drukiem odpowiadam-
              „Apostołowie nie kładli jakiegoś szczególnego nacisku, że Misjonarz ma obowiązek niewiernych do wiary przekonać w jakimś długim czasie” – za apostołów jeszcze pojęcia misjonarza nie było, ale nie wnikam. W TYM MOMENCIE NIE ZROZUMIAŁEŚ MNIE –BO NIE TWIERDZĘ TU O BIEŻĄCYM MISJONARZU TYLKO WYBIEGŁEM W PRZYSZŁOŚĆ,ŻE NA POCZĄTEK GDZIEŚ NA MISJI MOŻNA PODOBNIE PRZYJĄĆ ZACHOWANIE APOSTOŁÓW NIM SIĘ WEJDZIE W SZCZEGÓŁY NAUK EWANGELII.PODSTAWOWA NAUKA i CHRZEST
              I pomijasz celowo pewne fragmenty. O strażniku więziennym pisze: „Opowiedzieli więc naukę Pana jemu i wszystkim jego domownikom” [Dz 16, 32] Nie pisze jak długo ta nauka trwała. Można wysnuć wniosek, że od północy do świtu, a po skończeniu nauki, w tej samej godzinie (świtu) przyjął chrzest. Tylko w czym problem skoro był Żydem i znał już nauki o Bogu? Jemu mogła wystarczyć nawet godzina, aby uznał Jezusa. Poganinowi nie wystarczy! PO PIERWSZE NICZEGO NIE POMIJAM,A PO DRUGIE FANTAZJUJESZ. O PÓŁNOCY SIĘ MODLILI,A POTEM NASTĄPIŁO ICH UWOLNIENIE.NIE WIEM CZY STRAŻNIK BYŁ ŻYDEM CZY RZYMIANINEM,CZY NA USŁUGACH RZYMSKICH NIE WAŻNE.WYDARZENIE TE BYŁO NIEBEZPIECZNE DLA WSZYSTKICH ZWŁASZCZA DLA STRAŻNIKA,ŻEBY SIĘ ZABIERAĆ ZA JAKIEŚ SZCZEGÓŁOWE NAUKI.JAK NASTĘPNIE BYŁ ŻYDEM TO ZNAŁ NAUKI, ALE O BOGU JAHWE.PAWEŁ TEŻ ZNAŁ NAUKI O BOGU JAHWE LECZ NIE O JEZUSIE SKORO PRZEŚLADOWAŁ CHRZEŚCIJAN .STRAŻNIK BYŁ ŚWIADKIEM CUDOWNEGO WYDARZENIA CO MU UŁATWIŁO W WIARĘ JAKĄ GŁOSIŁ PAWEŁ.ILE CZASU TA NAUKA TRWAŁA W NOCY TO MOŻNA GDYBAĆ.W KAŻDYM RAZIE W TYM KRÓTKIM MOMENCIE, MOŻNA NAUCZYĆ TYLKO PODSTAWOWE INFORMACJE O JEZUSIE.PODSTAWA TO UWIERZ,ŻE JEZUS JEST SYNEM BOŻYM UMARŁ,ZMARTWYCHWSTAŁ DLA NASZEGO ZBAWIENIA ITP.
              Etiopczyk czytał całą drogę, z Etiopii do Jerozolimy i z powrotem, proroctwa Izajasza, wreszcie trafił na Filipa, który mu je wyjaśniał, ale też nie pisze jak długo. Tłumaczył całą drogę i dopiero gdy natrafili nad rzekę, odbył się chrzest. CO Z TEGO,ŻE CZYTAŁ JAK NIC NIE ROZUMIAŁ.TO,ŻE CZYTAŁ W DRODZE DO JEROZOLIMY TO JUŻ TWOJE PRZYPUSZCZENIE.NASTĘPNIE CZYTAJĄC IZAJASZA BEZ NOWEGO TESTAMENTU CO MOŻE WYCZYTAĆ KONKRETNEGO O JEZUSIE CZY EWANGELII. I ZROZUMIEĆ.FILIP MU PRZYTOCZYŁ PODSTAWOWE INFORMACJE,A PO CHRZCIE PRZYJDĄ SZCZEGÓŁOWE NAUKI.
              Piszesz: „Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu! Kto uwierzy i przyjmie chrzest, będzie zbawiony; a kto nie uwierzy, będzie potępiony”, gdzie jak byk stoi: „kto uwierzy i przyjmę chrzest” a Ty stwierdzasz beztrosko, że wyciąganie kolejności „jest błędnym rozumowaniem” (sic!) Przeczytaj ten fragment jeszcze raz!. Ja to zostawię bez komentarza, bo znów poczułbyś się obrażany. NAPISAŁEM CI WYRAŹNIE PRZYKŁADY WYSUWANIA KOLEJNOŚCI,ŻE NIE JEST TO ZASADA ZWŁASZCZA ODNOŚNIE DO DZIECI. TE SŁOWA JEZUS KIERUJE DO APOSTOŁÓW W UZASADNIENIU,ŻE MOWA JEST TU W TYCH SŁOWACH O UWIERZENIU W ODPOWIEDZI NA ORĘDZIE APOSTOŁÓW.WYCIĄGANIE JAKIEJŚ KOLEJNOŚCI JEST BŁĘDNYM ROZUMOWANIEM.PRZYKŁADOWO MODLITWA-…NIECH PRZYJDZIE KRÓLESTWO TWOJE; NIECH TWOJA WOLA SPEŁNIA SIĘ NA ZIEMI, TAK JAK I W NIEBIE. CHLEBA NASZEGO POWSZEDNIEGO DAJ NAM DZISIAJ… CO BY ZNACZYŁO,ŻE CHLEBA POWSZEDNIEGO PROSIMY PO POWTÓRNYM PRZYJŚCIU CHRYSTUSA!!. CHYBA JASNO SIĘ WYRAŻAM.

            • ~Asmodeusz pisze:

              Nie pisz do mnie dużym drukiem, ja choć mam do czytania okulary, widzę dobrze, wersaliki nie są wygodną formą czytania.

              Już nie odniosę się do Twoich treści, bo to bez sensu. Ostatni raz powtórzę. Przypowieści biblijnych, nawet tych o nawróceniu, nie da się brać dosłownie. Dopóki tego nie zrozumiesz, jakakolwiek polemika z Tobą jest daremna. Możemy się spierać o sens tych przypowieści, i to byłoby normalne, a nie o to, czy gdzieś pisze godzina, czy świt. Jeśli mi nie wierzysz, zapytaj swojego księdza spowiednika jak należy czytać Pismo Święte? Swego czasu, na swoim blogu popełniłem felieton o sposobach studiowania Biblii. Aby nie było, wszystkie te metody zostały opracowane przez katolickich księży i opublikowane na katolickich portalach. Mówią Ci coś takie sposoby jak: lectio; lectio divina; meditatio; contemplatio; lecatio continua; a to przecież nie wszystkie! Jest też sugestie, aby czytelnik nie czytał: Księgi Rodzaju czy Apokalipsy św. Jan (sic!) Szczerze Ci polecam zapoznanie się z tymi metodami czytania Biblii.

              • ~Aisab pisze:

                Asmodeusz – jak przestaniesz komentować, to Mirek będzie niepocieszony. On po nocach nie śpi, byle tylko nawiązać z Tobą kontakt komentarzowy :)
                To mnie nawet cieszy. Nie to, że Mirek nie śpi po nocach, ale żeście sobie tak przypadli do…gustu :) A że duże litery, to pewnie Mirkowi zawiesił się caps lock :)

        • ~Asmodeusz pisze:

          Do Mirka:
          Może tak. Piszesz:
          „Apostołowie nie kładli jakiegoś szczególnego nacisku, że Misjonarz ma obowiązek niewiernych do wiary przekonać w jakimś długim czasie” – za apostołów jeszcze pojęcia misjonarza nie było, ale nie wnikam.
          I pomijasz celowo pewne fragmenty. O strażniku więziennym pisze: „Opowiedzieli więc naukę Pana jemu i wszystkim jego domownikom” [Dz 16, 32] Nie pisze jak długo ta nauka trwała. Można wysnuć wniosek, że od północy do świtu, a po skończeniu nauki, w tej samej godzinie (świtu) przyjął chrzest. Tylko w czym problem skoro był Żydem i znał już nauki o Bogu? Jemu mogła wystarczyć nawet godzina, aby uznał Jezusa. Poganinowi nie wystarczy!
          Etiopczyk czytał całą drogę, z Etiopii do Jerozolimy i z powrotem, proroctwa Izajasza, wreszcie trafił na Filipa, który mu je wyjaśniał, ale też nie pisze jak długo. Tłumaczył całą drogę i dopiero gdy natrafili nad rzekę, odbył się chrzest.

          Piszesz: „Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu! Kto uwierzy i przyjmie chrzest, będzie zbawiony; a kto nie uwierzy, będzie potępiony”, gdzie jak byk stoi: „kto uwierzy i przyjmę chrzest” a Ty stwierdzasz beztrosko, że wyciąganie kolejności „jest błędnym rozumowaniem” (sic!) Przeczytaj ten fragment jeszcze raz!. Ja to zostawię bez komentarza, bo znów poczułbyś się obrażany.

          Nawrócenie Szawła to zupełnie inna historia. Nie będę Ci niczego wyjaśniał, bo znów napiszesz, że się wymądrzam.

          Wyjaśnijmy po raz wtóry. Tak, ze mnie jest kpiarz, ale nie kpię z wiary, nawet nie z Ciebie, a tylko i wyłącznie z niewłaściwej interpretacji PŚ. Kto z nas dwóch idzie w zaparte, skoro w Tobie nie ma krzty samokrytycyzmu? Przytaczasz mi całe fragmenty Biblii, kiedy wystarczyłoby wskazać Księgę i wersy, bo ja mam cały czas dostęp do Biblii Tysiąclecia. Wyjaśniam: ja CAŁĄ Biblię przeczytałem dwa razy wraz z egzegezą alegoryczną, tłumaczenia rabinistyczne i teologiczne, tylko dlatego, że nie dowierzałem własnemu zrozumieniu. Gdybym nie wiedział, o co chodzi, nie zabierałbym głosu. I mam tę odwagę, że jeśli ktoś zna PŚ lepiej niż ja (a takich jest mnóstwo) i upiera się racjonalnie przy swojej wersji – ustąpię, szczególnie jeśli jest osobą wierzącą. Ale z przykrością stwierdzam, że Ty, poza suchymi wersetami, niewielkie masz pojęcie, o co w tych Księgach chodzi. Bierzesz tekst dosłownie zapominając, że cała Biblia to alegorie, metafory i fakty, które trzeba z sensem połączyć, nie jak Tobie pasuje, ale jak na to wskazują tłumacze bibliści i teologowie. Zrozum, obie przypowieści, i o strażniku więziennym, i o Etiopczyku, są opowieściami o nawróceniu i tylko tak je należy rozumieć, ale ich treść nie jest faktograficzną relacją. Te nawrócenia mogły się wydarzyć, ja temu nie zaprzeczę, ale jeśli ktoś twierdzi, że to się odbyło dokładnie tak jak jest opisane – jest w błędzie – wiesz dlaczego? Bo reportera przy tym nie było! To jest tylko ustny, bardzo uproszczony opis.

      • ~mirek pisze:

        Asmodeusz chyba już znudziło Ci się czytanie moich wpisów co się nie dziwię… jak zwykle robisz sobie jaja nie kosmiczne tylko katolickie.Dałem Ci przykłady,a Ty dalej idziesz w zaparte. Wystarczy przeczytać cały drugi rozdział Dziejów Apostolski z przemową krótką jak na naukę Piotra.Wers 41 kończy się słowami- Ci więc, którzy przyjęli jego naukę, zostali ochrzczeni. I przyłączyło się owego dnia około trzech tysięcy dusz.To co powiedział Piotr to tych ludzi to była namiastka nauki do zachęty po dalsze nauki. Czy te 3 tys dusz pojęli cały sens zbawienia? Czy byli we wszystko poinformowani i douczeni? Oczywiście,że nie.Przecież nie możliwością było mówić o całej Ewangelii. Następne czytając są słowa-,że trwali oni w nauce i we wspólnocie,łamaniu chleba.Apostołowie dopiero zabierali się do SPISANIA nauk. W następnych dniach apostołowie wchodzili do synagog po to aby nauczać i uzupełniać nauki. W tym czasie Szaweł prześladował chrześcijan nikt jeszcze nie znał jego nauk ani on sam ich nie znał.Następnie,który wyjaśnia Twój zarzut czytaj fragment z Dziejów Apost-8,25- Właśnie wtedy przybył do Jerozolimy oddać pokłon Bogu Etiop, dworski urzędnik królowej etiopskiej, Kandaki, zarządzający całym jej skarbcem, i wracał, czytając w swoim wozie proroka Izajasza. «Podejdź i przyłącz się do tego wozu!» – powiedział Duch do Filipa. Gdy Filip podbiegł, usłyszał, że tamten czyta proroka Izajasza: «Czy rozumiesz, co czytasz?» – zapytał. A tamten odpowiedział: «Jakżeż mogę [rozumieć], jeśli mi nikt nie wyjaśni?» I zaprosił Filipa, aby wsiadł i spoczął przy nim. A czytał ten urywek Pisma:
        Prowadzą Go jak owcę na rzeź, i jak baranek, który milczy, gdy go strzygą,
        tak On nie otwiera ust swoich. W Jego uniżeniu odmówiono Mu słuszności.
        Któż zdoła opisać ród Jego? Bo Jego życie zabiorą z ziemi . «Proszę cię, o kim to Prorok mówi, o sobie czy o kimś innym?» – zapytał Filipa dworzanin. A Filip wychodząc z tego [tekstu] Pisma opowiedział mu Dobrą Nowinę o Jezusie. W czasie podróży przybyli nad jakąś wodę: «Oto woda – powiedział dworzanin – cóż przeszkadza, abym został ochrzczony?» I kazał zatrzymać wóz, i obaj, Filip i dworzanin, zeszli do wody. I ochrzcił go”. Czy ten etiopski dworzanin w tym fragmencie Pisma wszystko zrozumiał? Podobnie z setnikiem Jak i z nawróconym Pawłem- „Wtedy Ananiasz poszedł. Wszedł do domu, położył na nim ręce i powiedział: «Szawle, bracie, Pan Jezus, który ukazał ci się na drodze, którą szedłeś, przysłał mnie, abyś przejrzał i został napełniony Duchem Świętym». Natychmiast jakby łuski spadły z jego oczu i odzyskał wzrok, i został ochrzczony. A gdy go nakarmiono, odzyskał siły. Paweł nie był jednym z dwunastu.Więc musiał się dużo dowiedzieć od apostołów o Jezusie,a że był napełniony Duchem Św.to zrozumienie Ewangelii nie było dla niego trudne.Ale ochrzczony został nim cokolwiek się dowiedział.Zrozumiał to ,że prześladował zapowiedzianego Mesjasza w osobach chrześcijan.Dlatego misjonarz gdy trafi na misje po krótkich naukach może ochrzcić przyszłego chrześcijanina,a potem wchodzić w dokładniejsze nauki i sakramenty.Nie ma tu nic sprzecznego,niestosownego i niezrozumianego

  7. ~mirek pisze:

    Teraz trochę faktów z Biblii. Czy ktoś zwraca uwagę, iż w Kościele chrzci się też dorosłych. W przeszłości, jak i dziś, miliony osób z Afryki, Azji i innych kontynentów, ponieważ nie miało wcześniej styczności z Chrystusem i Jego Kościołem, przyjęło pierwszy sakrament nawet w wieku starczym. Powszechnie znane jest udzielanie chrztu przez misjonarzy na krańcach świata, co dotyczy w pierwszej kolejności dorosłych.I następnie dzieci. Potrzeba chrztu niemowląt, które nie wszystkie dożywają do wieku dorosłego, wynika ze słów: „jeśli się ktoś nie narodzi z wody i z Ducha, nie może wejść do królestwa Bożego” J 3:5. Dzieci ochrzczone wchodzą do Królestwa: „Kto nie przyjmie królestwa Bożego jak dziecko, ten nie wejdzie do niego” Łk 18:17. Nad dziećmi również ciąży grzech Adama (Rz 5:18, 12, 3:23), który gładzi dopiero chrzest (Dz 2:38;). Tekst Tt 1:6 mówi o „dzieciach wierzących”, wśród pierwszych rodzin chrześcijańskich. Były więc one ochrzczone (por. Dz 2:39). Wydaje się, że i Tymoteusz był ochrzczony jako niemowlę, bo już jego babka i matka wychowywały go w wierze chrześcijańskiej od małego (2Tm 3:14., por. 1:5). Do Zacheusza Jezus powiedział: „Dziś zbawienie stało się udziałem tego domu, gdyż i on jest synem Abrahama” (Łk 19:9). Nie powiedział Chrystus, że z „wyjątkiem” dzieci. Biblia mówi, ze przed Bogiem wszyscy są równo ważni („nie ma względu na osobę” Ga 2:6). Do świątyni na pokutne wezwanie mieli przybywać rodzice nawet z niemowlętami: „Zbierzcie lud, zwołajcie świętą społeczność, zgromadźcie starców, zbierzcie dzieci i ssących piersi” (Jl 2:16). Określenie „cały dom” obejmowało również dzieci: Chrzest był od początku nawiązaniem do obrzezania, którego dokonywano ósmego dnia życia (Flp 3:5), przez które wchodziło dziecko do wspólnoty Ludu Bożego. Jest on dla chrześcijan znakiem podobnym do izraelskiego obrzezania. Kol 2:11. mówi, że chrzest jest nowym obrzezaniem (duchowym): „otrzymaliście (…) Chrystusowe obrzezanie (…) w chrzcie, w którym też razem zostaliście wskrzeszeni przez wiarę…”. Jeśli Biblia tak precyzyjnie podaje kiedy miało odbywać się obrzezanie, a nie podaje wieku, od kiedy ma być przeprowadzony chrzest, to znaczy, że dopuszcza go dla niemowląt. Czy Jezus zakazywałby chrztu niemowląt. Wręcz przeciwnie, nigdzie nie zakazywał tego. Powiedział On o malutkich dzieciach, które do niego „przynoszono”, następująco: „Wtedy przyniesiono Mu dzieci, aby włożył na nie ręce i pomodlił się za nie; a uczniowie szorstko zabraniali im tego. Lecz Jezus rzekł: «Dopuśćcie dzieci i nie przeszkadzajcie im przyjść do Mnie; do takich bowiem należy królestwo niebieskie». Włożył na nie ręce…” (Mt 19:13-15). Te malutkie dzieci niewiele rozumiały z tego co czynił Jezus, ale ważna była wiara ich rodziców, tak jak w przypadku chrzczonych niemowląt. W I w. chrzczono czasem osoby po jednym wysłuchanym kazaniu, co pod względem znajomości wiary chrześcijańskiej nie stawiało ich wyżej od dzieci (Dz 2:37., 41, 8:34.). Strażnik więzienny, zaraz po opowiedzeniu mu o Jezusie, przyjął chrzest: „Tej samej godziny wziął ich ze sobą (…) i natychmiast przyjął chrzest wraz z całym domem” Dz 16:33. Podobnie było z dworzaninem etiopskim, który po jednej rozmowie został ochrzczony (Dz 8:35-38). Tekst 1Kor 3:1. dorosłych nazywa niemowlętami, gdy mówi o ich wierze. Widać więc, że chrzest przyjęty w wieku dorosłym nie musi być wartościowszym od przyjętego w dzieciństwie. Por. 1Kor 14:20.TERAZ ZWRÓĆMY uwagę na kolejność-„kto uwierzy i przyjmie chrzest będzie zbawiony” Mk 16:16. Chodzi nie o kolejność,ale o spełnianie obu tych warunków, aby być zbawionym. Chrystus jednak mówi, że „kto nie uwierzy, będzie potępiony” Mk 16:16. Kościół więc, przy grzesznym życiu człowieka ochrzczonego, nie obiecuje mu zbawienia. Jezusowi nie chodziło o kolejność, lecz o spełnienie obu wymogów. Innym razem powiedział: „kto nie narodzi się z wody i z Ducha nie może wejść do Królestwa Bożego” J 3:5.TO WODA JEST WAŻNIEJSZA OD DUCHA bo jest w pierwszej kolejności??? Czyli ktoś zakazujący chrztu dzieciom tworzy nowy odczyt biblijny to znaczy „a kto nie uwierzy nie może być ochrzczony”. Chrystus jednak, mając na uwadze tych, którzy nie uwierzyli w Niego, jak i tych ochrzczonych, którzy odrzucili wiarę w Niego, powiedział inaczej, to znaczy „a kto nie uwierzy będzie potępiony”. W tej sytuacji Nie potrzeba żadnych pokrętnych zawirowań w komentarzu dotyczący chrztu,bo co pisze powyżej jest jasne jak blask słońca w lipcowy upał.

  8. Jakoś udało się z tym deszczem ,,dojść do ładu”, bo po przeczekaniu przestało na jakiś czas padać.

    Ostatnio też czuję się średnio, ciśnienie atmosferyczne chyba szaleje albo coś podobnego się dzieje w pogodzie.

    Zwiedzanie jakichś tam miast czy miasteczek faktycznie najlepiej wychodzi wiosną i latem. Teraz jednak chodziło o to, że się umówiliśmy długo wcześniej i nikt nie sądził, że taka pogoda zmienna będzie akurat.

    Notkę przeczytałem, uważam, że sprawa jest zajmująca. Choć tak jak napisałem już przy Twojej pierwszej notce będącej wprowadzeniem do tej nadal jestem zdania, że to człowiek powinien decydować o tym czy chce być ochrzczony, a nie aby decydowali rodzice.

    Pozdrawiam!

    • ~Olimpia pisze:

      @Mozaika Rzeczywistości
      Dokładnie, tym bardziej, że każdy z nas przed Bogiem odpowiada jedynie za siebie. Nikt inny nie może decydować za nas. To musi być nasz świadomy wybór, wszak idzie o nasze zbawienie.
      Pozdrawiam :)

      • ~Aisab pisze:

        Ale to już było [ i oby - nie wróci więcej], były czasy kiedy ludzie zwlekali z chrztem aż do śmierci.
        A skąd pewność, że zanim „dojrzejesz” do decyzji o chrzcie [wiek dojrzewania zwłaszcza psychicznego i moralnego nie zależy od ilości lat] nie umrzesz albo nie zginiesz w wypadku?

        • ~Olimpia pisze:

          A od kiedy to chrzest zbawia??? Bez chrztu jesteśmy potępieni??? Przecież jeśli nie wierzysz, to nie wierzysz. A z Twojej wypowiedzi wynika, że jeśli nawet nie wierzysz, to dzięki chrztowi zbawiona jesteś… Przecież to nonsens… Jak można wypisywać takie brednie… Obudź się Aisab…

          • ~Aisab pisze:

            Olimpio- gdybyś czytała uważnie i ze zrozumieniem już samą notkę, to tam jest wiele wyjaśnione. Mirek w swych komentarzach niektóre słowa pisze dużymi literami, aby dotrzeć do adwersarza. Nie będę tego stosować. Wnioski z tego co napisane, każdy wyciąga sam. Nie odpowiadam za nie.
            Chrzest św. jest sakramentem ustanowionym przez Jezusa Chrystusa. Sama powinnaś sobie zadać pytanie i zastanowić się – w jakim celu? Po co były ustanowione przez Zbawiciela SAKRAMENTY ?
            Czy Jezusowi chodziło li tylko o pokropienie wodą? Przecież bluźnisz wypisując takie herezje.
            Jesteś li tylko „odłamem” [jednym z wielu] protestantów, gałęzią drzewa, które zasadził Luter. A śmiesz wymądrzać się i pouczać innych??? Co za tupet???
            Ile razy trzeba pisać abyś zrozumiała, że ;
            Ważnym owocem sakramentu chrztu świętego, jest to, że czyni on nas członkami Ciała Chrystusa i Ludu Bożego”.
            Istnieje nierozerwalny związek między wymiarem mistycznym a wymiarem misyjnym powołania chrześcijańskiego, obydwoma zakorzenionymi we chrzcie. Nikt nie zbawia się sam.
            „Jesteśmy wspólnotą wierzących i we wspólnocie doświadczamy piękna dzielenia się doświadczeniem miłości”
            – powiedział Papież Franciszek.

  9. ~nasumi pisze:

    skoro nie należy chrzcić niemowląt, to dlaczego niemowlęta podlegają obrzezaniu ? :)

    • ~RademenesII pisze:

      Ta tradycja wiązała się z aspektem higienicznym, a nie religijnym. :)

      • ~nasumi pisze:

        srutu tutu majtki z drutu :)

        • ~Aisab pisze:

          Niektórzy twierdzą, że obrzezanie to zwyczaj okrutny i pozbawiony sensu, inni, że niezbędny dla zachowania higieny. W kulturze judaizmu i islamu ma on charakter sakralny.

          • ~nasumi pisze:

            pierdu pierdu… higiena, to pojęcie nieznane w czasach, gdy On nakazał ich po pierwsze obrzezać… do Higieny służy od zawsze woda i mydło… a najlepiej święcona :)

            • Aisab pisze:

              Do obrzezania woda święcona?
              Stary Testament -Księga Rodzaju a tam napisane;
              „Potem Bóg rzekł do Abrahama: «Ty zaś, a po tobie twoje potomstwo przez wszystkie pokolenia, zachowujcie przymierze ze Mną. Przymierze, które będziecie zachowywali między Mną a wami, czyli twoim przyszłym potomstwem, polega na tym: wszyscy wasi mężczyźni mają być obrzezani; będziecie obrzezywali ciało napletka na znak przymierza waszego ze Mną. Z pokolenia w pokolenie każde wasze dziecko płci męskiej, gdy będzie miało osiem dni, ma być obrzezane – sługa urodzony w waszym domu lub nabyty za pieniądze – każdy obcy, który nie jest potomkiem twoim – ma być obrzezany; obrzezany ma być sługa urodzony w domu twoim lub nabyty za pieniądze. Przymierze moje, przymierze obrzezania, będzie przymierzem na zawsze. Nieobrzezany, czyli mężczyzna, któremu nie obrzezano ciała jego napletka, taki człowiek niechaj będzie usunięty ze społeczności twojej; zerwał on bowiem przymierze ze Mną».
              Podobno to dotyczyło tylko Żydów w Starym Testamencie. Bóg zawarł nowe przymierze w Jezusie Chrystusie i dlatego chrzest zastąpił obrzezanie – czy tak? czy dobrze rozumuję?

          • ~Olimpia pisze:

            Z tym, że zapominasz Aisab o jednej rzeczy. Obrzezaniu podlegały jedynie dzieci płci męskiej. A co w takim razie z dziewczynkami (kobietami)?

            • ~nasumi pisze:

              sory… wejdę w słowo… dla higieny do zawsze służyła woda, a od jego wynalezienia i mydło… Basiu z RademenesII-em twym pójdźcię jednak i dziś pod prysznic, bo słowa oburczenia Ci… po/jej/nim nie pomoże… a nawet niemowlęce obojgu obrzezanie… z Bogiem.

              • ~Aisab pisze:

                Nasumi – nie wiem dlaczego piszesz „z Rademenesem twym” ?
                nigdzie nie pisałam ” mój ci on” .
                Mamy tylko podobne zdanie, zaś to co zacytowałam wygrzebałam w Wikipedii.

                • ~nasumi pisze:

                  oj! twym? skreślam …sory. wszystko zwane rytualne ma związek z jakimś wyznaniem, sektą, organizacją itp :) …proponuje zmienić bibliotekę albo powiększyć o cenzurowane :)

                  • ~Aisab pisze:

                    Hmmm> rytuałem niektórzy nazywają także chrzest św. [patrz komentarz Olimpii poniżej] inaczej „pokropienie wodą”.
                    Wszystko można nazwać rytuałem.

            • ~Aisab pisze:

              Olimpio- okaleczanie dziewcząt zwane obrzezaniem, nadal jest stosowane w niektórych krajach. Okropność.
              Nie przypominam sobie, abym w tekście wspomniała o obrzezaniu.
              Nasumi wspomniał o tym w swym komentarzu, więc i nad tym dyskutujemy. .

  10. ~Olimpia pisze:

    @Aisab
    W sumie nie powinnam wypowiadać się na temat chrztu niemowląt, gdyż moje zdanie w tej kwestii jest Ci doskonale znane. Jednak pisząc o chrzcie, który zmywa grzech pierworodny, powinnaś byc bardziej spostrzegawcza. Załóżmy, że jest tak jak piszesz. A co dalej? Co zmywa grzechy, które popelniamy w późniejszej fazie naszego zycia? Jezus umarł za wszystkie nasze grzechy przeszłe, teraźniejsze i przyszłe, zatem czy chrzest wiary w Jego dzieło nie jest tym najistotniejszym?
    Jezus nigdy nie zabraniał dzieciom przychodzić do Niego. Marek 10:13-16 13 „Przynosili Mu również dzieci, żeby ich dotknął; lecz uczniowie szorstko zabraniali im tego. A Jezus, widząc to, oburzył się i rzekł do nich: «Pozwólcie dzieciom przychodzić do Mnie, nie przeszkadzajcie im; do takich bowiem należy królestwo Boże. Zaprawdę, powiadam wam: Kto nie przyjmie królestwa Bożego jak dziecko, ten nie wejdzie do niego». I biorąc je w objęcia, kładł na nie ręce i błogosławił je”
    Jezus błogosławi dzieciom, one niejako z automatu dziedziczą Królestwo Boże. Więc jeśli stawiamy pytanie, co stanie się z dziećmi, które nie zdążyły podjąć osobistej decyzji, to odpowiedź może być tylko taka, że są one zbawione przez Boga na podstawie łaski Bożej i miłosierdzia. Ta sama zasada odnosi się także do osób umysłowo chorych, które nie potrafią pojąc swojej grzesznosci oraz potrzeby zawierzenia Zbawicielowi.
    Wiem, że katolicy dużą rolę przypisują chrztowi niemowląt. Jednak trzeba pamiętac, że chrzest nie zbawia. Nie ma znaczenia czy byłeś ochrzczony przez zanurzenie czy polanie – jeśli najpierw nie zaufałeś Chrystusowi ku zbawieniu. Wszak „Łaską jesteśmy zbawieni przez wiarę”
    W pierwszej kolejności wiara, a następnie chrzest.
    Katolicy, na poparcie biblijności chrztu niemowląt podpierają się jednym jedynym nowotestamentowym wątkiem, który mówi o tym, że Piotr ochrzcił dom Korneliusza. Tylko, że dla mnie te wersety nie są miarodajne, gdyż nie jest powiedziane, że w domu Korneliusza znajdowały się maleńkie dzieci. Natomiast w całym Nowym Testamencie nie znajdziesz ani jednego przykładu, aby apostołowie chrzcili niemowleta. Tego tam po prostu nie ma. Dlaczego? Dlatego, że uczniowie Jezusa doskonale wiedzieli, iż jedynie wiara w skończone dzieło Syna Bożego uprawnia nas do przyjęcia chrztu. Jezus powiedział do apostołów: „Idźcie i głoscie Ewangelię, a kto uwierzy, niech ochrzczony zostanie”
    Chrzest niemowląt wziął się z niebiblijnej nauki o grzechu pierworodnym, która zakłada, że wszyscy przychodzimy na świat ze śmiertelną skazą, którą może zmazać tylko chrzest. Jeśli niemowlę nie zostanie ochrzczone, wówczas trafia do specjalnego miejsca w piekle zwanego limbo, w którym spędzą wieczność z dala od oblicza Bożego. Za czyje winy? Nie za swoje. Nauka o grzechu pierworodnym i chrzcie niemowląt czyni z Boga okrutnego, bezlitosnego tyrana, który karze niemowlęta za winy swoich rodziców. Bóg mówi nam coś innego:
    „Choćby nawet byli z nim ci trzej mężowie: Noe, Daniel i Job, wybawiliby przez swoją sprawiedliwość tylko swoje własne dusze – mówi Wszechmocny Pan… Człowiek, który grzeszy, umrze. Syn nie poniesie kary za winę ojca ani ojciec nie poniesie kary za winę syna. Sprawiedliwość będzie zaliczona sprawiedliwemu, a bezbożność spadnie na bezbożnego.” (Ez.14:14-16; 18:20)
    Ja podążam za Jego Słowem, dlatego nie akceptuję chrztu niemowlat.

    • ~Aisab pisze:

      Twój wybór Olimpio! Grzech pierworodny- opisałam w komentarzu pod dyskusją z Asmodeuszem; nie będę się powtarzać. Gdyby było tak jak Ty piszesz, to…hulaj dusza, piekła nie ma; grzeszymy sobie do woli, bo już Jezus poniósł nasze grzechy na krzyż. Pan Jezus w Nowym Testamencie ustanowił 7 sakramentów świętych;
      1. Chrzest.
      2. Bierzmowanie.
      3. Najświętszy Sakrament (Eucharystia).
      4. Pokuta.
      5. Namaszczenie chorych.
      6. Kapłaństwo.
      7. Małżeństwo.
      Wy uznajecie bodajże tylko dwa [jeśli się mylę, to proszę popraw], dlatego pytasz – co dalej. Nie będę się tutaj rozpisywać o sakramentach, bo to nie temat notki.
      pozdrawiam :)

    • ~mirek pisze:

      OLIMPIO czytaj uważnie poniżej co piszę o chrzcie dzieci –Tylko wzmianka małe chłopcy byli poprzez obrzeżanie wchłonięcie do narodu wybranego jako przymierze z Bogiem JHWH. Celem tego było budowanie pokolenia Izraelskiego Abrahama, Jakuba i Izaka. Gdzie w ostateczności Żydzi mają 12 pokoleń Izraelskich, z którego wywodzi się Zbawiciel. Dziewczynki niemowlaki były zaniesione do świątyni i kapłan nadawał im imię, co się rozumiało jako wchłoniecie do narodu wybranego Boga JHWH. W ten sposób jak i mężczyźni tak i kobiety, jako już dorośli, spełniały warunki przymierza Boga Izraela ze swoim ludem. Taki był nadany zwyczaj, że mężczyźni kierowali prawa pokoleń Izraelskich. Dlatego mówi się w środowisko żydowskim, jak również chrześcijańskim, Jezus syn Dawida z racji pokolenia, bo z tego rodu Dawida pochodzi Jezus. Dawid zaś to Najmłodszy syn Jessego z Betlejem. Co do chrztu, to Olimpio nie czytasz co się pisze. Idziesz w zaparte wbrew faktom. Do XVI wieku wszyscy byli zgodni z Lutrem na czele, że trzeba chrzcić dzieci zgodnie z tym, że już w czasach apostolskich chrzczono dzieci. Jak i w pismach pierwszych chrześcijan, gdy jest budowany Kościół. To ktoś nawiedzony, po XVI wieku, zakwestionował to, co do XVI wieku było oczywiste i jasne. Znalazł się ktoś, z jakąś idiotyczną filozofią i zamydlił oczy tak jak to jest powszechne u sekciarzy ( tylko szatan ma radość, dostęp do dusz przez nieodpowiedzialność). Zrobił pranie mózgu i nieopacznie poza kościołem zaczął tworzyć własną naukę. Nowy Testament nigdzie nie zwraca się, jak jest mowa o chrzcie OPRÓCZ DZIECI. Lecz mówi o wszystkich. Ile RAZY MOŻNA POWTARZAĆ- jeśli cały dom to WSZYSCY- «Nawróćcie się – powiedział do nich Piotr – i niech każdy z was ochrzci się w imię Jezusa Chrystusa na odpuszczenie grzechów waszych, a weźmiecie w darze Ducha Świętego. Bo dla was jest obietnica i dla dzieci waszych, i dla wszystkich, którzy są daleko, a których powoła Pan Bóg nasz.”- DZIECI WASZE, to ci stojący obok i ci co się urodzą, którzy będą kontynuować obietnice Boga zawarte w Ewangelii. Już należy wchodzić w Kościół Chrystusa ochrzczonym i wychowywać się w wierze chrześcijańskiej. Czy to jest takie trudne do pojęcia? Jeśli jest, to znaczy, że ktoś jest po praniu mózgu, jeśli tego nie potrafi zrozumieć. Jeśli by nie można było chrzcić dzieci, to Piotr by stanowczo zaznaczył, oprócz dzieci. Chyba to jest proste, jak drut linii elektrycznej, pardom często jest w krzywej linii. Ale takie są fakty. Następne słowa; „kto nie narodzi się z wody i z Ducha nie może wejść do Królestwa Bożego” J 3:5.
      Czyli polanie wodą ochrzczonego i namaszczenie Duchem Świętym już zaraz po urodzenia spełnia pierwszy warunek zbawienia i odpowiadają za to rodzice. Po to jest Kościół, po to są biskupi, po to jest władza nauczycielska i apostolska, aby o tym nauczać i ciągle zdawać sobie sprawę z odpowiedzialności–„kto nie narodzi się z wody i z Ducha nie może wejść do Królestwa Bożego. Dlatego dla tym, którzy są w Kościele apostolskim, te słowa wystarczą, aby nie robić fałszywego obrazu chrztu dzieci. I tu zacytuję mądrą wypowiedz Radka -„Ja powiem szczerze nie rozumiałem nigdy tego histerycznego sprzeciwu przeciwko chrztowi. Jeżeli człowiek dojrzały nie podejmuje drogi, której początek obrali dla niego rodzice, to sam uznaje ten sakrament za nic nie znaczący”.
      Przecież te słowa są jeszcze prostsze niż jakikolwiek drut!! Żadne pisma pierwszych chrześcijan nie zawierały słów o niechrzczeniu dzieci, lecz wręcz odwrotnie. W 253 r. w Kartaginie było nawet, przez biskupa Fido, domaganie się chrztu w 8 dniu po urodzeniu. Na co św. Cyprian komunikuje, że wobec 66 decyzji biskupów chrztu można dokonać zaraz po urodzeniu. Dając wykład kończąc słowami- CÓŻ BOWIEM BRAKUJE TEMU, CO RAZ W ŁONIE MATKI ZOSTAŁ UTWORZONY RĘKAMI BOGA?… WSZYSCY WRESZCIE,CZY TO DZIECI CZY DOROŚLI W DARACH BOŻYCH MAJĄ RÓWNY UDZIAŁ… Mówi się niemowlak nie ma wiary, więc jak może przyjąć chrzest? Tu właśnie mamy do czynienia z klasycznym przykładem zapoczątkowania zbawienia z czystej łaski. Dziecko nic nie może zrobić, lecz łaska do niego dociera. Efz 2,8-9 „Łaską bowiem jesteście zbawieni przez wiarę. A to pochodzi nie od was, lecz jest darem Boga: nie z uczynków, aby się nikt nie chlubił”. U dorosłych jest to akt wiary, u dzieci przez łaskę. Nie ma nic ze strony człowieka, co mogło by taką dobroć Boga wytłumaczyć, nic czym człowiek mógłby się chlubić. Teraz bardzo WAŻNE i OLIMPIO – czytaj i ze zrozumieniem. Grzech Adama sprowadza na wszystkich ludzi wyrok potępiający Rzym 5,18 czy to eliminuje dzieci?? Wszyscy -Rzym 5,19 nie ma oprócz dzieci, lecz- Wszyscy. Wszyscy zgrzeszyli i pozbawieni są chwały Bożej. Rzym3,23 Tu nie chodzi o konkretne czyny grzeszne, które dzieci nie popełniają. Lecz o grzech z przynależności do RODZINY LUDZKIEJ. POWTARZAM – GRZECH PRZYNALEŻNOŚCI do RODZINY LUDZKIEJ. DOWODEM !!! na to, że dzieci przychodzą na świat obciążone skutkami grzechu, jest to, że PODLEGAJĄ ŚMIERCI- „Śmierć przeszła na wszystkich ludzi, ponieważ WSZYSCY ZGRZESZYLI Rzym5,12 nazwane to tradycyjnie- grzech pierworodny. Chyba więc zrozumiałym jest ZADBAĆ o to, aby dziecko zostało uwolnione z grzechu Adama. Chyba to jest tak zrozumiałe, że inaczej nie da się nie zrozumieć. Tak w ogóle reasumując, to nie my Kościół katolicki musimy pisać, zabiegać tłumaczyć o nakazie chrztu dzieci przez błędne rozumowanie powstałe po XVI w.. To wy, przeciwnicy chrztu dzieci, pokażcie gdzie Pismo kategorycznie zabraniu chrztu dzieci? Nikt jeszcze tego z przeciwników chrztu dzieci nie pokazał.

      • ~Asmodeusz pisze:

        Tym razem będę się wymądrzał, a co mi tam ;)

        Stwierdzasz:
        „Grzech Adama sprowadza na wszystkich ludzi wyrok potępiający. (…) Wszyscy zgrzeszyli i pozbawieni są chwały Bożej. (…) DOWODEM !!! na to, że dzieci przychodzą na świat obciążone skutkami grzechu, jest to, że PODLEGAJĄ ŚMIERCI. (…) nazwane to tradycyjnie- grzech pierworodny”. Przyznam, że mocne, ale zasieję w Tobie niepokój. Bo tenże św. Paweł w liście do Efezjan pisze: „W Nim bowiem wybrał nas przed założeniem świata [chodzi o śmierć – dopisek mój], abyśmy byli święci i nieskalani przed Jego obliczem. Z miłości. W Nim mamy odkupienie przez Jego krew, odpuszczenie występków, według bogactwa Jego łaski” (łaska wcale nie oznacza chrztu). Innymi słowy, „Odkupienie jest nie tylko wybawieniem z grzechu, ale także i przede wszystkim realizacją Bożych zamierzeń, które wszystkich ludzi powołują do tego, by w Chrystusie stali się umiłowanymi dziećmi Boga”. Rodzi się pytanie proste pytanie, za co Jezus umarł na krzyżu? Czyż Odkupienie nie dotyczy wszystkich grzechów, nawet pierworodnego? Jezus stawia tylko jeden warunek: trzeba w Niego uwierzyć. W tym samym liście Pawła jest: „uwierzyliście i zostaliście naznaczeni pieczęcią Ducha Świętego, który był obiecany”. Czyli, aby otrzymać pieczęć Ducha Świętego potrzeba tylko uwierzyć. Po co więc chrzest?

        Jan Chrzciciel dokonał chrzczenia Jezusa w Jordanie. Chyba najlepiej opisuje to Mateusz [3, 13-17]. Po co Jezusowi chrzest? „oto otworzyły Mu się niebiosa i ujrzał Ducha Bożego zstępującego jak gołębicę i przychodzącego na Niego. A głos z nieba mówił: «Ten jest mój Syn umiłowany, w którym mam upodobanie»”. Tyle, że Jezus nie był obciążony grzechem pierworodnym. Bóg przygotowuje wiernych do Odkupienia. Nawiasem mówiąc nigdzie nie pisze, że Jan chrzcił niemowlęta. Ale, wierni ochrzczeni przez Jana, PRZED śmiercią Jezusa na krzyżu, nie byli uwolnieni z grzechu pierworodnego! Czyli sam chrzest nie jest wybawieniem z tego grzechu, wybawieniem jest śmierć Chrystusa na krzyżu. Chrzest w Jordanie był symbolicznym aktem przyjęcia w grono wiernych, w grono „umiłowanych synów Boga”. I tylko to.

        To Kościół nadał aktowi chrztu symbolikę odkupienia grzechu pierworodnego – Jezus nigdy tak chrztu nie traktował. On odkupił WSZYSTKIE grzechy na krzyżu. Zarzucisz mi kłamstwo? Jeśli tak, wskaż miejsce w Biblii, gdzie pisze, że wszystkie z wyjątkiem grzechu pierworodnego. Ale abyś nie myślał, że jestem oburzony przeinaczeniem Kościoła, mnie owo połączenie aktu chrztu z odpuszczeniem grzechu pierworodnego zupełnie nie przeszkadza.

        Twoja interpretacja nowego narodzenia z wody i Ducha Świętego, wody jako symbolu chrztu, jest błędna. Człowiek „rodzi się z wody”, co może równie dobrze oznaczać wody płodowe i tak to rozumie Nikodem. Wystarczy przeczytać cały rozdział ew. św. Jana, nie tylko wers piąty. Polecam szczególnie 16-18: „Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne. Albowiem Bóg nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił, ale po to, by świat został przez Niego zbawiony. Kto wierzy w Niego, nie podlega potępieniu; a kto nie wierzy, już został potępiony, bo nie uwierzył w imię Jednorodzonego Syna Bożego”. Gdzie tu mowa o chrzcie?

      • ~mirek pisze:

        Do Asmodeusza z godz. 22.12 ok. nie ma problemu możesz się wymądrzać. Trochę wyluzuje bo mnie już oczy nawalają. Dobrej nocy

  11. ~Olimpia pisze:

    @Mirku, cytujesz Nowy Testament: «Nawróćcie się – powiedział do nich Piotr – i niech każdy z was ochrzci się w imię Jezusa Chrystusa na odpuszczenie grzechów waszych, a weźmiecie w darze Ducha Świętego. Bo dla was jest obietnica i dla dzieci waszych, i dla wszystkich, którzy są daleko, a których powoła Pan Bóg nasz.”
    A ja zapytam tylko, czym jest nawrócenie??? W jaki to sposób niemowleta miałyby się nawracać???
    Powielacie brednie, nie zadając sobie trudu aby chociaż odrobinę samodzielnie pomyśleć…
    Zbawienie mamy tylko przez wiarę w dzieło Jezusa na krzyżu. Adam i jego potomstwo zostało oddzielone od Ojca, ale Jezus tę relację przywrócił. Świadomym przez wiarę, a nieświadomym przez łaskę i miłosierdzie swoje. Nie róbcie ludziom wody z mózgu, a z Boga psychopatycznego tyrana, który odtrąca niczego nieświadome niemowleta, tylko dlatego, że nie zostały ochrzczone, czy jak kto woli „popryskane wodą”
    Rytuały, rytuały, rytuały – to jest to wszystko, co napiętnował Jezus…
    Wstydźcie się Katolicy, gdyż sprzedajecie fałszywy obraz Boga!!!!

    • ~Asmodeusz pisze:

      Napiszę Ci szczerze: byłabyś bardziej przekonywująca, gdybyś nie była tak agresywna. Bij się w pierś (byle nie cudzą ;) ), bo faktem jest, że Twoja interpretacja Biblii też bywa czasami zdumiewająca.
      Pozdrawiam :)

      • ~Olimpia pisze:

        A jak mam Asmodeuszu odpowiadać na te wszystkie niezbyt ładne podjazdy Mirka o praniu mózgu, o sekciarstwie.
        A tak nota bene : „Przyganiał kocioł garnkowi…”
        A co do mojej interpretacji Biblii, to nie dziwię się, że budzi Twoje zdumienie. Wszak oczywiste jest, że zdumiewa nas to, czego tak naprawdę wcale nie znamy. Chociaż przyznać muszę szczerze, że ostatnio trochę się podciągnąłeś w tej kwestii , aczkolwiek powody z jakich to czynisz, nie zachwycają mnie stuprocentowo :)
        Pozdrawiam :)

  12. Kurczę pieczone, widzę, że dyskusja przybierała różne odcienie, tony i formy. Sporo przegapiłem.

    Seriale mają to do siebie, że zwykle ich zwiastun zachwala je jako ósmy albo dziewiąty cud świata, jak zaczynamy oglądać czar jakby może prysnąć. Ale na tym właśnie zasadza się telewizja według mnie.

    Pozdrawiam!

    • ~Aisab pisze:

      Piotrze- sama nie nadążam za tą dyskusją. Może dlatego, że jestem śpiochem, a po pracy na ogrodzie jestem trochę zmęczoną. [Wczoraj grabiłam liście do worków, a dziś czytam w necie, że gdybym je spaliła to mogłabym dostać nawet 500,-zł kary]. Siostra spaliła tylko gałęzie bez liści, a i tak policja przyjechała upomnieć. Pokazała policjantom liście we workach. Tylko co robić z gałęziami, skoro ich też nie wolno spalić?
      Nie wiem komu mam tu odpowiedzieć i gdzie się „wcisnąć” aby utrafić we właściwe miejsce :)Wydawałoby się, że ten co ma najwięcej do powiedzenia albo dużo wie, albo się wymądrza. Przysłowie mówi; ” mądrej głowie dość dwie słowie”. Nie pozostaje mi nic innego jak tylko śledzić, aby w tej dyskusji nie było „obrazy”.
      Zwiastuny, nie tylko seriali, są jak reklamy. Sama przyłapuję się na tym, że dużo czasu spędzamy przed telewizorem. Ostatnio namnożyło się filmów o detektywach i policjantach.
      pozdrawiam :)

      • ~mirek pisze:

        Ja lubię dobre kino mam Canal +i sporo ponagrywanych filmów nie obejrzanych, do tego sport na ostro z bieżącymi meczami najlepszych lig.Co prawda za serialami nie przepadam ale ‚Diagnoza” czy „W rytmie serca” „Miasto skarbów” wciągnęło. Potem rolnik szuka żony, ślub od pierwszego wejrzenia.Lubie oglądać pierwszą randkę.słucham polityki na info TVP. I Następnie wpisy Asmodeusza gdy napisze jest następny wpis od Asmodeusza następnie gdy odpowiem jest wpis Olimpii i idzie dostać szału. Czasami brakuje mi 24 godz. bo jak ktoś zauważy wpisy robię późno w nocy.

        • ~Aisab pisze:

          Mirek – wreszcie dowiedziałam się co lubisz :) to dlatego pytałeś ongiś – gdzie się podział Asmodeusz :)
          Nie zauważyłam, że komentarze zamieszczasz późno w nocy. Ty masz zdrowie… i że też chce Ci się noc zarywać? a może cierpisz na bezsenność?
          Ta wymiana zdań ma o tyle taki sens, że pozwala nam poszerzyć swoje horyzonty myślowe. A muszę przyznać, że przy okazji muszę się sama dokształcać w tej dziedzinie, aby bronić swego zdania.
          Dobrze, że jesteś Mirku i dobrze, że nie jesteś śpiochem jak ja :) Z serialami także Ci nie dorównuję :) przecież już masz żonę i z tego co wiem, nie jesteś rolnikiem, więc po co Ci taki program -Rolnik szuka żony albo Ślub od pierwszego wejrzenia ? nie szkoda Ci czasu ? przecież telewizor to złodziej czasu, nie lepiej się wyspać i sobie odpocząć???.

  13. ~kloszard pisze:

    U mnie spokojnie palą się liście, przycięte gałęzie jak na siekierezadzie i tylko samogonu brakuje. Dlaczego policja się nie zjawia ? Bo nie donoszą jedni na drugich . Ta moda nie dotarła na szczęście a i jak auto wpadło do rowu, nikt nie stał z telefonem i zdjęć nie robił tylko jakiś przejezdny czasem, tak opowiadali wyciągał i robił film by po chwili go opublikować. Chory świat coraz bardziej nienormalnych ludzi. Przepraszam….tak sama do siebie zaczęłam mówić a chciałam zupełnie co innego i to odnośnie chrztu. Tyle, tak wiele słów, mądrych ,głupich ważnych nieistotnych państwo napisali i opublikowali tutaj a dziecko takie malutkie, takie bezbronne, że niegodziwością nie dać mu opiekuna , chrzcząc a jeśli kto inaczej uważa, wszak jego rzecz. Rodzice decydują .

    • ~Aisab pisze:

      Zmęczyła mnie ta dyskusja, gdyż masz rację, że to rodzice decydują, co dla ich pociech jest ważne. Wszelkie wymądrzanie się i narzucanie innym swego punktu widzenia, a zwłaszcza religijnego, jest zwykłym szarogęszeniem się.
      Nie wszyscy uznają obecność świętych [opiekunów], dlatego nie przywiązują wagi do chrztu. Moja patronka św. Barbara miała dużo roboty i frasunku aby za mną nadążyć, ale…dała sobie radę. Pomagał Jej chyba mój Anioł Stróż, w tym opiekowaniu się mną :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>