Wizyta duszpasterska…

Znalezione obrazy dla zapytania wizyta duszpasterska

Wizyta duszpasterska wynika wprost z Kodeksu Prawa Kanonicznego, który stanowi: „Proboszcz winien nawiedzać rodziny, uczestnicząc w troskach wiernych, zwłaszcza niepokojach i smutku oraz umacniając ich w Panu, jak również – jeśli w czymś nie domagają – roztropnie ich korygować”.

Co roku, przeważnie po świętach Bożego Narodzenia, nasze domy odwiedzają księża z wizytą duszpasterską. Dlaczego kapłan odwiedza nasze domy?

W jakim celu zimową porą do drzwi naszych domów puka kapłan? Niektórzy twierdzą, że kapłan przychodzi do nas po kopertę. To wielce krzywdząca narracja. Od  2005 roku wierni z diecezji gliwickiej i opolskiej [czyli mojej] nie muszą się martwić o to, ile włożyć do koperty dla księdza, który przychodzi z coroczną wizytą duszpasterską.  Decyzją biskupów diecezjalnych duchowni po kolędzie mają zakaz przyjmowania ofiar w kopertach od parafian.

Kolęda jest przede wszystkim po to, by ksiądz mógł spotkać się z parafianami. Bywa, że niektórzy wierni są gorliwi, cały rok pilnie uczęszczają do kościoła, wtedy jest czas na rewizytę. Kapłan przychodzi więc do ich domu. Jednak zdarza się, że kolędę przyjmują nie tylko praktykujący katolicy. Zatem dla niektórych jest to sposobność poznać swego Proboszcza. Przekonać się, że często te krytyczne komentarze bywają powielaniem plotek. Obmową, oczernianiem i pomawianiem poprzez generalizację  jednostkowych, złych zachowań niektórych księży, którzy psują opinię pozostałym.

Tyle wstępu [długiego- co ?]. Mieliśmy zaszczyt gościć wczoraj w domu naszego Proboszcza [przez duże „P„] z wizytą duszpasterską. Doprawdy niespotykanie pobożny, skromny, pokorny, ofiarny, taktowny i kulturalny Człowiek. On nigdy koperty by nie przyjął. Dla niego liczy się człowiek, nie pieniądz. Wiele lat już przeżyłam a los sprawił, że do wielu parafii przynależałam, lecz takiego księdza po raz pierwszy spotkałam.  Wczoraj miał „maraton” kolędowy. Tak wiele ma spraw na głowie, że musi zakończyć wizytę duszpasterską w połowie stycznia, a to nie lada wyzwanie. Od domu do domu nie chodzi, a… biega. Nawet sobie zażartowaliśmy, że na urodziny kupimy mu rower. Nie będzie musiał biegać,  a dzięki temu uda mu się zrealizować napięty harmonogram zajęć. Wyjątkowo w tym roku nosił kartoteki „swych owieczek”. Musiał je uaktualnić bowiem spodziewa się wizytacji. Każdemu musiał to tłumaczyć, gdyż niektórzy parafianie źle odbierają ten fakt, że kapłan nosi na kolędzie kartoteki. Błędnie myślą, że zapisuje tam dane majątkowe, albo wysokość ofiary. Tu zaś chodzi o uzupełnienie kartotek o aktualne dane dotyczące narodzin nowych parafian, chrztów, dokładnej daty urodzin [tak się wydało, że niedawno miałam urodziny], dłuższych wyjazdów czy śmierci. Kapłan musi dysponować takimi informacjami, jeśli ma właściwie zadbać o życie religijne wiernych czy też dopilnować, by we właściwym czasie dziecko przystąpiło do Pierwszej Komunii Świętej czy Bierzmowania. Ba, musi jeszcze z tych kartotek przenieść dane na komputer, aby w razie potrzeby łatwo odszukać np. kto w przyszłym  roku będzie obchodził jubileusz [np. małżeński]. Musi zgłaszać do kurii także jubilatów np. osoby, które obchodzić będą 90-te urodziny i nie tylko. To dla niego mrówcza robota, na którą zarywa noce.  Wszystko robi sam. Nie ma wikarych. Nikogo nie chce obciążać ani nikim się wyręczać. No i tu mam wyrzuty sumienia. Nadgorliwość [troska] sprawiła, żem jeszcze go na stratę półtorej godziny naraziła, bom fortel wymyśliła [głupi to był pomysł]. Gdyby wszyscy tacy parafianie byli [jak ja], to jak nic, na utratę tchu by go narazili. Nie pozostaje mi nic innego, jak prosić Ducha Świętego o łaskę naprawienia tego.  Moja wina…moja wina…

A tak szczerze wyznam, że najbardziej modlę się o to, aby Bóg obdarzył mnie taką wiarą, pobożnością, miłością Boga i bliźniego,  jaka cechuje tego młodego [w wieku mojego syna] Człowieka. Bogu cześć i chwała a także dzięki za tak ofiarnych i pobożnych duszpasterzy. Stanowią dla nas wzór do naśladowania. Dzięki nim nie zgaśnie w nas wiara oraz chęć do działania pełniąc wolę Bożą. 

Oto stoję u drzwi i kołaczę:
jeśli kto posłyszy mój głos i drzwi otworzy,
wejdę do niego i będę z nim wieczerzał,
a on ze Mną.”
(Ap 3,20)Znalezione obrazy dla zapytania Jezus puka do drzwi

Znalezione obrazy dla zapytania Jezus puka do drzwi

Ten wpis został opublikowany w kategorii refleksje. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

4 odpowiedzi na „Wizyta duszpasterska…

  1. ~alElla pisze:

    Klik dobry:)
    Nie tylko po świętach. Wizytę duszpasterską księża rozpoczynają już przed świętami, np. na Żoliborzu w Warszawie.

    Pozdrawiam serdecznie.

  2. ~Aisab pisze:

    No tak; w innych parafiach mogą być inne zwyczaje. Dawniej, w byłej parafii, Proboszcz zapraszał Franciszkanów do pomocy w wizytach kolędowych, lecz nie byliśmy z tego zadowoleni. „Swój to swój”- Sami swoi :)

  3. ~alElla pisze:

    No, tak… Na samych swoich nie ma mocnych… ;) :)

  4. ~Aisab pisze:

    Ta nasza dyskusja przypomniała mi pewne zdarzenie u znajomych;
    zdarzyło się tak ; znajomy był nie tylko w radzie parafialnej, lecz także angażował się w prace przy kościele [m.in. zbierał na tacę w czasie mszy św.] ; kolędujących na ich ulicy księży zawsze na koniec ugaszczali wieczerzą. Raz trafił się młody ksiądz zaproszony do pomocy kolędowej, a nie wiedząc o tym zapytał ich- czy chodzą do kościoła? odpowiedzieli krótko- tak, co wzbudziło u kolędującego księdza podejrzenie, że kłamią. Można sobie wyobrazić jego minę, gdy potem uczestniczył w kolacji. To dowód, że co swój to swój :) nie wywołuje nieporozumień.
    Takich śmiesznych opowieści [zdarzeń] można byłoby przytoczyć więcej.

Możliwość komentowania jest wyłączona.